Podczas spotkania z wyborcami Prawa i Sprawiedliwości prezes partii rządzącej po raz kolejny nawoływał do zorganizowania Korpusu Ochrony Wyborów, bo "przeciwnicy już zapowiadają, że jeżeli przegrają wybory, to będą one sfałszowane".

Korpus miałby być "gwarancją", że głosowanie przebiegnie spokojnie i będzie "uczciwe".

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: PiS chciało przegłosować w Sejmie kłamstwo smoleńskie

Kaczyński przekonywał, że "przeciwnicy" PiS w sposób "kłamliwy" przedstawiają sytuację w Polsce.

- Musimy zrobić wszystko, aby ta ich metoda zawiodła. Pamiętajmy o 2006/7 roku, kiedy mówiono nieprawdę o tym, co dzieje się w kraju - mówił prezes.

A stawka,zdaniem Kaczyńskiego, jest wysoka, nie tylko ze względu na to, co się dzieje w Polsce, ale też z powodu uwarunkowań zewnętrznych, w tym obecności Polski w UE. Powstał bowiem projekt, według którego ma powstać "państwo europejskie".

 - Na czele państwa europejskiego mają stać Niemcy. Jeżeli takie państwo powstanie, to siła Niemiec byłaby w skali globalnej - dowodził Kaczyński, przekonując, że oznaczałoby to "życie pod niemieckim butem, a tak się żyje źle i na tym się traci". 

Stwierdził też, że ludzie, którzy mówią o praworządności "donoszą na Polskę" i próbują pouczać rządzących, czym jest demokracja.

- Oni szkodzą Polsce w sposób skrajny. Bez naszych przeciwników politycznych obecne kłopoty byłyby znacznie mniejsze - ocenił prezes PiS.

Oświadczył, że stawką wyborów jest, by Polska nie cofnęła się do niesprawiedliwego ustroju, nie poddawała się złym trendom w UE, by potrafiła walczyć o własny interes. - Siła Europy wynika też z różnorodności narodów- przekonywał.

Kaczyński stwierdził, że przed 2015 rokiem w Polsce panowały "nędza i bieda", a rządy Zjednoczonej Prawicy "znacząco" je ograniczyły, podniosły wydatki państwa na zbrojenia, uszczelniły finanse i zwiększyły wydatki na niepełnosprawnych.

Jednak Polskę hamują ograniczenia, również klimatyczne -  Tych ograniczeń jest coraz więcej. Kryją się za nimi konkretne interesy, ich centrum jest zwykle w Niemczech - mówił polityk. - Dalszy wzrost gospodarczy Polski jest możliwy, ale pod warunkiem, że rządzić będą uczciwi, polscy patrioci.

Dlatego, wywodził prezes, wygrana Prawa i Sprawiedliwości leży w interesie Polski i Polaków, "również tych, którzy bardzo nie lubią PiS".