Ustawa zakłada wprowadzenie jednorazowych dodatków dla gospodarstw domowych używających do ogrzewania drewna, pelletu, LPG i oleju opałowego. Zawiera też zapis, który wprowadził możliwość odstąpienia na czas do dwóch lat od stosowania norm jakościowych paliw stałych, jeżeli wystąpią „nadzwyczajne zdarzenia skutkujące zmianą warunków zaopatrzenia w paliwa”.
Dyskusja w Sejmie może być burzliwa, bo Senat tydzień temu wniósł kilka istotnych poprawek – wykreślił zapis znoszący normy jakości paliw i zaproponował wyrównanie kwoty dotacji – tak by 3 tys. zł przysługiwało wszystkim niezależnie od tego, czym ogrzewają dom (rząd proponuje pełny dodatek dla tych, którzy grzeją węglem lub paliwem węglopochodnym zawierającym co najmniej 85 proc. węgla kamiennego). Jak Sejm podejdzie do senackich poprawek?
Czytaj więcej
Dodatki energetyczne powinny otrzymać wszystkie gospodarstwa domowe – uważa Gabriela Morawska-Stanecka, wicemarszałek Senatu (koło PPS).
– Chcę wierzyć, że je przyjmie. Nasze poprawki znoszą różnicowanie obywateli w zależności od tego, czym się ogrzewają. Dołączyliśmy grupy, które w ogóle pominięto, jak np. osoby ogrzewające mieszkania energią elektryczną, jak kilkaset tysięcy ubogich rodzin z lokali socjalnych – mówi senator Krzysztof Kwiatkowski. Jak dodaje, „nie wyobraża sobie nieprzyjęcia poprawki, która utrzymuje normy środowiskowe. – Nawoływanie prezesa Kaczyńskiego, żeby palić wszystkim „poza oponami” to de facto świadome podjęcie decyzji, że w Polsce tysiące ludzi będzie chorować – dodaje.
Emocje może wzbudzić też fakt, że na dodatki węglowe rząd przeznaczył w tym roku 11,5 mld zł, a już teraz liczba wniosków ma przekraczać ten limit – według TVN 24 Biznes gminy z 13 województw zgłosiły zapotrzebowanie na wypłatę dodatków na 15 mld zł.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie ma danych z całego kraju, ale uważa, że środków nie zabraknie. Bo przyjęte kilka dni temu przez Sejm zmiany ograniczą grono uprawnionych. – Już widać, że po weryfikacji przez gminy liczba osób uprawnionych do przyznania dodatku się zmniejsza – mówi nam Aleksander Brzózka, rzecznik ministerstwa. Chodzi o zapis: „jeden adres jeden dodatek”, i o wydłużenie z 30 do 60 dni terminu rozpatrywania wniosków przez gminy.