11 września mieszkańcy Rudy Śląskiej wybiorą nowego prezydenta. Wcześniejsze wybory okazały się koniecznością po śmierci wieloletniej prezydent Grażyny Dziedzic.

Obecnie jest zarejestrowanych 12 komitetów wyborczych, w tym kandydatki Konfederacji Bożeny Modzelewskiej. Na starcie kampanii Modzelewską wsparli politycy Konfederacji. Modzelewska pochodzi z Rudy Śląskiej. I jak słyszymy od polityków Konfederacji, w swojej kampanii ma stawiać głównie na tematy związane z gospodarką. Sama prowadzi własną działalność gospodarczą.

W ubiegłym roku w Rzeszowie, gdzie również doszło do przedterminowych wyborów, Konfederacja wystawiła posła z okręgu rzeszowskiego Grzegorza Brauna. Ostatecznie zdobył 9 proc. głosów. Ale był uczestnikiem wszystkich debat przedwyborczych, z których wiele było również organizowanych w ogólnokrajowych mediach.

Czytaj więcej

Dziambor: Wystarczyły 3 lata rządów PiS-u i węgla nie ma

Kalendarz sprawia, że wybory w Rudzie Śląskiej będą pierwszym wydarzeniem w nowym sezonie politycznym i nasi rozmówcy z różnych obozów politycznych przekonują, że za kilka tygodni kampania w mieście może nabrać rozpędu i zyskać ogólnokrajowe znaczenie wyborcze, chociaż nikt nie ma pewności, że w obliczu wydarzeń ogólnokrajowych powtórzy się wprost scenariusz z Rzeszowa, gdy uwaga mediów ogólnokrajowych była bardzo mocno skupiona na tamtych wyborach. W Rudzie Śląskiej do 17 sierpnia zarejestrowane komitety mają czas, by zebrać wymaganą liczbę 3 tys. podpisów. Wtedy kampania w Rudzie Śląskiej ruszy w pełni, a stawka kandydatów i kandydatek będzie już w całości znana.

Tymczasem Konfederacja podobnie jak inne partie ruszyła na spotkania z mieszkańcami w różnych miejscach Polski. Ich nazwa to w 2022 roku „Ofensywa Konfederacji”. Politycy tej partii podkreślają zresztą, że są pionierami, jeśli chodzi o organizację wakacyjnych spotkań politycznych w trakcie trwającego sezonu urlopowego.

Konfederacja liczy na to, że wyborcy – zwłaszcza jesienią i zimą – dostrzegą ich postawę, która, jak podkreślają, jest inna niż postawa PiS, ale i pozostałych partii opozycyjnych. To akcentują np. w sprawie dostępności węgla. – Konfederacja ostrzegała, że Polska będzie miała problem z pospiesznymi sankcjami – mówił w środę w Polsat News Artur Dziambor, który reprezentuje partię Wolnościowcy, czwarte środowisko (poza partią KORWiN, Ruchem Narodowym i środowiskiem Grzegorza Brauna), które tworzy Konfederację. Wolnościowcy to partia założona przez trzech posłów: Artura Dziambora, Dobromira Sośnierza i Jakuba Kuleszę. Powstała w maju tego roku i jej politycy koncentrują się na gospodarczym przesłaniu.

Obecnie notowania Konfederacji jako całości oscylują w granicach progu wyborczego

Wolnościowcy szczególnie mocno akcentują, że ich środowisko – podobnie jak cała Konfederacja – odróżnia się od innych partii opozycyjnych oraz od PiS między innymi pod kątem podejścia do kwestii gospodarczych i społecznych. Konfederacja była na przykład przeciwko ustawie o dopłatach do węgla, akcentując, że to pomysł, który doprowadzi przede wszystkim do podniesienia poziomu inflacji. W tym akurat głosowaniu przeciwko było też koło Porozumienia Jarosława Gowina oraz Polski 2050 Szymona Hołowni. – Nie będziemy na żadnym etapie kampanii uczestniczyć w wyścigu na populizm – mówi nam jeden z rozmówców ze środowiska Konfederacji. I zauważa, że jeśli kampania nadal będzie toczyć się wokół tematów gospodarczych, to Konfederacja może na takim podejściu mocno zyskać.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Obecnie notowania Konfederacji jako całości oscylują w granicach progu wyborczego. Np. w badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” z końca czerwca tego roku Konfederacja miała tylko 4,7 proc., czyli zbyt mało, żeby wejść do Sejmu.

Polityczna jesień i jej konsekwencje zdaniem polityków z tego środowiska mogą jednak to zdecydowanie zmienić.