Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców (CEPiK) to potężny system zbierający informacje o pojazdach, ich właścicielach i kierowcach. Oprócz policji czy Inspekcji Transportu Drogowego korzysta z niego kilkadziesiąt różnych podmiotów, a od 2019 roku dostęp do niektórych danych mają obywatele. Budowa systemu ruszyła jeszcze za SLD, mimo to wciąż nie jest on gotowy, szczególnie w zakresie Centralnej Ewidencji Kierowców 2.0. Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli winę za to ponosi m.in. Mateusz Morawiecki.

Tak wynika z kontroli NIK, która przyjrzała się CEPiK przy okazji corocznego badania wykonania budżetu państwa. Funduszowi CEPiK izba wystawiła ocenę negatywną, co w przypadku corocznych kontroli, obejmujących najważniejsze ministerstwa i instytucje, zdarza się bardzo rzadko. W dokumencie często przewijają się nazwy „dysponent funduszu CEPiK” i „minister cyfryzacji”. Chodzi o premiera Mateusza Morawieckiego, który od października 2020 roku pełni też funkcję właśnie ministra cyfryzacji.

Rażąca nieskuteczność

Co zarzuca mu NIK? Zdaniem izby Morawiecki „kolejny rok z rzędu nie podejmował skutecznych działań zmierzających do zakończenia budowy systemu CEPiK 2.0 w zakresie Centralnej Ewidencji Kierowców 2.0 (CEK lub CEK 2.0), co należy do podstawowych celów funduszu”.

Czytaj więcej

Raport NIK: Nielegalnie przeprowadzony wielomilionowy przetarg i poważne błędy w rachunkowości w GIOŚ

Jak zauważa izba, przede wszystkim w 2021 roku odstąpiono od kluczowej umowy z Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych „oraz nie zawarto żadnych nowych umów na budowę systemu CEK 2.0”. „Przesunięto na późniejsze lata termin realizacji częściowego zakupu infrastruktury pod budowę niejawnego środowiska programistycznego Centralnej Ewidencji Pojazdów oraz nie zawarto umowy na rozwój, w tym na dostosowanie do zmian prawnych i optymalizacyjnych Centralnej Ewidencji Pojazdów 2.0” – zarzuca NIK. Przypomina, że brak postępów w budowie CEPiK 2.0 wytknęła też w ramach analogicznej kontroli przed rokiem, a wówczas dysponent funduszu (czyli Morawiecki) zapewnił na piśmie, że zrealizuje wnioski pokontrolne.

KPRM się tłumaczy

Dlaczego więc nie ma postępów, a umowy z PWPW nie zawarto? W wynikach kontroli zawarto wyjaśnienia dyrektor generalnej w KPRM. Jej zdaniem „w trakcie negocjacji zapisów umowy na wykonanie systemu CEK 2.0 i dokonanej w ich następstwie rewizji podejścia do realizacji CEK 2.0 ustalono, że zakres prac oferowany przez potencjalnego wykonawcę PWPW S.A. nie był wystarczający”. Dodała, że podpisanie umowy z PWPW nie gwarantowałoby współpracy z Centralnym Ośrodkiem Informatyki, który z kolei odpowiada za centralną ewidencję pojazdów.

Jej zdaniem stan prawny uniemożliwiał zlecenie niektórych prac, z czym akurat NIK się nie zgadza. Zaś w marcu obecnego roku Sejm przyjął nowelizację, która – zdaniem służb podległych Morawieckiemu – ma ułatwić budowę systemu. Problem w tym, że na tym nie kończą się zarzuty NIK. Izba negatywnie zaopiniwała też sprawozdania finansowe funduszu, w których – jak pisze w dokumencie – pomyłki zdarzają się co roku.

Czytaj więcej

Chaos zmian w rządzie. NIK krytykuje nie ciągłe rotacje w Radzie Ministrów

Od wielu lat zresztą NIK wytyka też rządowi problemy z dokończeniem systemu. Najgłośniejszy raport opublikowała w 2018 roku. Napisała, że do opóźnień w realizacji CEPiK 2.0 przyczyniły się m.in. częste zmiany koncepcji tego systemu i duża rotacja kadr w Centralnym Ośrodku Informatyki. „Prace przy budowie tego systemu zlecano osobom o niewielkim doświadczeniu zawodowym oraz krótkim stażu pracy” – napisała izba.

Opóźniony nie tylko CEPiK

– Budowa CEPiK to jedna z największych porażek informatyzacji Polski, która przecież na innych polach przebiega o wiele lepiej – ocenia Łukasz Zboralski, specjalista od bezpieczeństwa ruchu drogowego i infrastruktury z portalu BRD24.pl. – Skutki wychodzą poza samą informatyzację, bo z powodu opóźnień w CEPiK nie może np. ruszyć nowocześniejszy system szkolenia kierowców – dodaje.

I zauważa, że do działania systemu, choć niepełnego, i tak dokładają się kierowcy. Fundusz CEPiK jest finansowany bowiem z tzw. opłat ewidencyjnych, pobieranych przy okazji m.in. rejestracji samochodu czy badania w stacji kontroli pojazdów. W 2021 roku przychody funduszu wyniosły 162 mln zł.