Boris Johnson nie chciał tu siedzieć ani sekundy dłużej niż to absolutnie konieczne. Szef rządu zerwał się z ław Izby Gmin w tej samej chwili, gdy Sajid Javid, były już minister zdrowia, zakończył druzgocące przemówienie, w którym tłumaczył powody swojego odejścia.
– Między lojalnością i integralnością muszę wybrać to drugie. Zbyt wiele razy dałem się uwieść wątpliwościom. Ale zło pochodzi z samej góry. I to się nie zmieni – mówił chwilę wcześniej Javid, wymieniając długą listę kłamstw, jakich się dopuścił Johnson.