Właściwie wszystko jest załatwione: – Rozmawialiśmy z szefem Rady Europejskiej, dziś jeszcze spotkamy się z szefową Komisji Europejskiej i taki oficjalny wniosek został już skierowany do KE przez premiera Morawieckiego, więc pod koniec maja podczas szczytu RE to będzie jeden z głównych punktów do dyskusji – stwierdził w czwartek rzecznik rządu Piotr Müller w „Sygnałach dnia” PR1. Dodatkowe środki na pomoc uchodźcom się znajdą, bo rząd się postarał i złożył wniosek. Dlaczego dopiero po ponad dwóch miesiącach wojny? Nie wiadomo.

Może psychiczną barierą była twarda zapowiedź prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że Polska nie będzie chodzić po prośbie? – Oczywiście wierzymy, że zasługujemy na jakąś pomoc, ale nie będziemy o nią prosić – mówił Kaczyński w wywiadzie dla „Polska Times”. I dodał, że „sytuacja gospodarcza w Polsce pozwala zapewnić wszystkim ukraińskim uchodźcom wszystko, co niezbędne”. Te słowa padły pod koniec marca, być może prezes był na świeżo po konsultacjach z prezesem NBP Adamem Glapińskim, który roztoczył przed nim wizje pełnej samowystarczalności naszej okropnie silnej gospodarki, a prezes – jak zawsze – po prostu mu uwierzył.

Czytaj więcej

Konferencja darczyńców na rzecz Ukrainy. Morawiecki: Zmobilizowaliśmy 6,5 mld dol.

Ale teraz pozycja szefa NBP nie jest już taka mocna, a minister Ziobro domaga się wstrzymania płacenia przez Polskę składki do Wspólnoty, „skoro Unia nie daje nam na uchodźców”. Wypadało więc premierowi jednak poprosić o pieniądze, bo inaczej wyszedłby na bogobojnego Żyda, który tak długo błagał Boga o wygraną na loterii, aż ten, zniecierpliwiony, wychylając się zza chmury, poradził mu: „Ty chociaż kup los!”.

To nie koniec dobrych rządowych wiadomości. Jak raportuje szef KPRM, minister Michał Dworczyk, sprawa środków z KPO już też jest właściwie załatwiona. – To są oczywiście ważne środki i te środki powinny jak najszybciej trafić do Polski. Mogę powtórzyć wypowiedzi polskich polityków, którzy prowadzą te negocjacje. Przede wszystkim premier Morawiecki, ale również minister Buda mówią, że jesteśmy na ostatniej prostej i niewiele nas dzieli od zakończenia tego procesu – zapewniał szef Kancelarii Premiera w rozmowie z Marcinem Fijołkiem w „Graffiti” Polsat News.

No i wyjaśniło się! To nie Ziobro ze swoim uporem w sprawie Izby Dyscyplinarnej odpowiada za brak środków z KPO, tylko... No właśnie? Premier może? Pewnie nie miał wcześniej czasu, żeby ponegocjować i „zakończyć ten proces”.

Obecna władza nie umie sobie radzić w Unii. Plącze się, wije, myli tropy. A w dodatku, co ze zdumieniem stwierdzają nieoficjalnie brukselscy politycy – „zupełnie nie wiadomo, o co jej chodzi”. Chce wyjść? Chce zostać? Przecież potępia teraz Orbána za prorosyjską politykę, a wojna sprawiła, że nie ma trzeciej opcji. Może więc stąd zapewnienia, że wszystko jest na dobrej drodze, wnioski wypisane i wysłane poleconym, a Unia wystawia przelewy. Nie można było tak od razu?