Reklama
Rozwiń
Reklama

Kreml grozi sąsiadom

Rosja nie będzie spokojnie patrzyła na dyskryminację Rosjan mieszkających za granicą, oświadczyła szefowa rosyjskiego senatu Walentina Matwijenko.

Aktualizacja: 07.06.2016 14:36 Publikacja: 06.06.2016 19:30

Kreml grozi sąsiadom

Foto: Bloomberg

Wśród państw dyskryminujących Rosjan wymieniła Estonię, Łotwę, Ukrainę oraz Białoruś i Mołdawię. Niezależny rosyjski dziennikarz Jewgienij Kisielow zauważył, że członek rosyjskiej elity politycznej, szefowa senatu, znów używa języka znanego z początku 2014 roku. „Pretekstem dla wojskowego podboju Krymu było właśnie istniejące jakoby zagrożenie dla tamtejszych etnicznych Rosjan" – przypomniał.

– Mówienie o dyskryminacji Rosjan na Ukrainie to są bzdury. Po obu stronach linii frontu w Donbasie mówią po rosyjsku. Konflikt na Ukrainie nie jest narodowościowy ani religijny – powiedział „Rz" kijowski politolog Ołeksij Melnyk.

Kisielow uznał wypowiedź Matwijenko za „jeszcze jeden sygnał alarmowy: możliwe, że to początek propagandowego przygotowania prewencyjnej, (kolejnej) hybrydowej operacji rosyjskich wojskowych i służb specjalnych". Wcześniejszym sygnałem była wypowiedź członka rosyjskiego senatu Franca Klincewicza, którego zdaniem „NATO szykuje przyczółek do ataku na Rosję. W ciągu roku 19-krotnie zwiększył swą wojskową obecność (w krajach Europy Środkowej)".

Na Łotwie, którą Matwijenko oskarżyła o dyskryminowanie Rosjan, trwają właśnie ćwiczenia NATO. Dokładnie po drugiej stronie granicy, w Rosji odbywają się wojskowe manewry z udziałem ok. 30 tysięcy żołnierzy, kilkanaście razy więcej niż na Łotwie.

– Pojawia się coraz więcej warunków zwiększających prawdopodobieństwo wybuchu konfliktu, np. brak zaufania i komunikacji między obu stronami. Jednocześnie jedna ze stron prezentuje bardzo obniżoną barierę psychologiczną strachu przed wojną, powstałą jeszcze w czasach zimnej wojny – mówi Melnyk. Z kolei Kisielow pisze, że „Putin żyje w niewoli swoich ambicji i fobii, w wymyślonym przez siebie świecie". To samo o rosyjskim przywódcy mówiła jeszcze wiosną 2014 roku kanclerz Angela Merkel: „On stracił kontakt z rzeczywistością".

Reklama
Reklama

W tej sytuacji analitycy zaczynają przestrzegać przed możliwością użycia przez Rosję nowej formy zastraszenia: jednorazowego użycia niewielkiego ładunku jądrowego. Kreml może uznać, że Zachód skapituluje, nie mogąc się zdecydować na wojnę nuklearną. – Istnieje taka możliwość. Rosja może uderzyć na jakiś mało znaczący obiekt, odludny odcinek linii granicznej czy jakąś mało zamieszkaną lub bezludną wyspę na Bałtyku należącą do Estonii – mówi Melnyk.

Polityka
Afera Epsteina to rosyjski „kompromat”? Niemieccy politycy pełni obaw o bezpieczeństwo
Polityka
Co Donald Trump wiedział o Jeffrey'u Epsteinie? Nowe fakty
Polityka
Czy Rosja obroni Kubę przed Donaldem Trumpem?
Polityka
Marek Kutarba: Czy Niemcy będą bronić przesmyku suwalskiego przed Rosją?
Polityka
Thomas Rose: Nie będziemy tolerowali skandalicznych obelg wobec naszego prezydenta
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama