Najgłośniejszym echem odbiło się oskarżenie pani kanclerz o stosowanie nazistowskich metod. Sformułował je prezydent Recep Erdogan, któremu, nie bacząc na krytykę w Europie, Angela Merkel dwa razy w ciągu kilkunastu miesięcy udzieliła poparcia, odwiedzając go w Ankarze.
Te metody miała stosować wobec, jak to ujął Erdogan, jego „tureckich braci i sióstr w Niemczech" i jego „braci i sióstr ministrów, którzy tam jeżdżą". Chodzi o organizowane przez władze tureckie na terenie Niemiec wiece poparcia dla Erdogana przed kwietniowym referendum ws. poszerzenia jego uprawnień. Niemcy nie zabroniły dotychczas wjazdu ministrom z Turcji, jak to uczyniła tydzień temu Holandia wobec szefa dyplomacji, ale władze miejskie odwołały wiele wieców, z powodu np. zagrożenia pożarowego.