„Z przyjemnością informuję wielu amerykańskich patriotów, że uznaję Antifę, chorą, groźną, radykalnie lewicową katastrofę za dużą organizację terrorystyczną. Będę zdecydowanie rekomendował, aby finansujący Antifę byli poddawani dokładnemu sprawdzeniu zgodnie z najwyższymi prawnymi standardami (...)” – napisał w czwartek Trump w należącym do niego serwisie społecznościowym Truth Social.
Viktor Orbán o Antifie: Organizacja terrorystyczna, pójdziemy śladem USA
Antifa jest nieformalnym ruchem skupiającym osoby i organizacje, które stawiają sobie za cel walkę ze skrajną prawicą i organizacjami, które członkowie Antify uznają za faszystowskie. Ruch nie ma formalnego kierownictwa ani struktur. Sympatyzują z nim osoby o poglądach lewicowych i lewicowo-liberalnych. Ruch swoje korzenie ma w niemieckich organizacjach antyfaszystowskich z okresu międzywojennego. Współcześnie aktywiści Antify prowadzą różnego typu działania – w tym odwołują się do przemocy, uzasadniając ją koniecznością walki z faszyzmem czy rasizmem.
Czytaj więcej
Viktor Orbán, choćby całą siłą woli chciał wyprzeć coraz bardziej oczywiste fakty, tonie. Dlatego jego komunikaty są tak obdarte z subtelności.
W Polsce w przeszłości dochodziło do starć aktywistów Antify z uczestnikami Marszu Niepodległości.
Teraz pójście w ślady Trumpa zapowiedział Orbán. Premier Węgier, który jest postrzegany jako jeden z najbliższych sojuszników Trumpa w UE, przyznał na antenie węgierskiego radia państwowego, że jest „zadowolony” z powodu oświadczenia Trumpa.
– Antifa jest rzeczywiście organizacją terrorystyczną – powiedział węgierski premier. – Na Węgrzech również przyszedł czas, by klasyfikować organizacje takie jak Antifa, jako organizacje terrorystyczne, realizując model amerykański – dodał.
(Antifa) przybyła na Węgry i biła pokojowych ludzi na ulicy, niektórzy po pobiciu byli pół żywi, a potem (jej członkowie) zostają członkami PE i stamtąd pouczają Węgry w sprawie rządów prawa
Viktor Orbán: Antifa przyjeżdża na Węgry bić ludzi, a potem jej członkowie zostają posłami do PE
Orbán uzasadniał to incydentem z 2023 roku, gdy antyfaszystowscy aktywiści mieli zaatakować kilku domniemanych uczestników corocznego spotkania skrajnej prawicy na Węgrzech. 9-10 lutego 2023 roku w Budapeszcie, w czasie tzw. Dnia Honoru, wydarzenia upamiętniającego nieudaną próbę wyrwania się niemieckich i węgierskich wojsk z oblężonego miasta pod koniec II wojny światowej w 1945 roku, miało dojść do kilkunastu ataków osób powiązanych z Antifą na domniemanych uczestników obchodów rocznicy wydarzeń z 1945 roku.
Jedna z domniemanych napastniczek, włoska antyfaszystka Ilaria Saris, została zatrzymana przez węgierską policję i usłyszała zarzuty. Saris trafiła na rok do aresztu przedprocesowego, co wywołało kryzys polityczny w relacjach Węgier z Włochami. W maju 2024 roku została przeniesiona do aresztu domowego, a w 2024 roku została wybrana do PE (z list Sojuszu Zielonych i Lewicy), co zapewniło jej immunitet i pozwoliło na opuszczenie Węgier.
Budapeszt nadal domaga się, by Saris stawiła się w Budapeszcie, gdzie miałaby być sądzona. Prokuratura domaga się wobec niej kary 11 lat więzienia.
Orbán ubolewał w piątek nad tym, że Saris została wypuszczona z aresztu, przekonując, że Antifa „przybyła na Węgry i biła pokojowych ludzi na ulicy, niektórzy po pobiciu byli półżywi, a potem (jej członkowie) zostają członkami PE i stamtąd pouczają Węgry w sprawie rządów prawa”.