Na próbie obniżenia bezrobocia polegli wszyscy poprzednicy Emmanuela Macrona od Valery'ego Giscarda d'Estaing, który był prezydentem cztery dekady temu. Bo też Francja ostatni raz miała w miarę niewielką liczbę osób bez pracy przed kryzysem spowodowanym zwyżką cen ropy w latach 70. Dziś, jak podaje Eurostat, bezrobocie jest we Francji (9,6 proc.) dokładnie dwa razy wyższe niż w Polsce (4,8 proc.). To 6 milionów osób, które albo w ogóle nie mają pracy, albo muszą pracować tylko na część etatu. To jedna z głównych przyczyn, dla których kraj rozwija się od dawna niemrawo: w II kw. tego roku, mimo dobrej koniunktury w całej Europy, PKB rosło w ujęciu rocznym o 1,8 proc. wobec 4,4 proc. w Polsce.