Pięć lat wcześniej frekwencja w wyborach do parlamentu lokalnego wyniosła w Hongkongu 74 proc.
Wstępne wyniki wyborów wskazują, że niemal wszystkie obsadzane w nich miejsca zdobyli kandydaci propekińscy i proestablishmentowi.
Starry Lee, stojąca na czele propekińskiej partii Sojusz Demokratyczny na Rzecz Poprawy i Postępu w Hongkongu (DAB), pytana o to, czy - biorąc pod uwagę niską frekwencję - jej partii nie brakuje mandatu społecznego, odpowiedziała, że jej zdaniem "niska frekwencja nie ma bezpośredniego związku z brakiem zgody mieszkańców na system wyborczy". - Sądzę, że ludzie potrzebują czasu, aby przyzwyczaić się do tego systemu - mówiła.
W wyborach mogli startować jedynie kandydaci, uznani przez władze w Pekinie za "patriotycznych". Ordynacja wyborcza została skrytykowana przez część aktywistów, zachodnie rządy i obrońców praw człowieka jako niedemokratyczna. Główne, prodemokratyczne partie działające w Hongkongu nie startowały w wyborach uznając, że nie mogą wystawiać kandydatów w wyborach, które są niedemokratyczne.
Czytaj więcej
Potentat medialny z Hongkongu Jimmy Lai został skazany na 13 miesięcy więzienia za udział w czuwaniu z okazji rocznicy masakry na placu Tiananmen.
Większość z kilkunastu kandydatów, którzy określali się mianem "umiarkowanych", w tym były demokratyczny parlamentarzysta, Frederick Fung, nie zdobyło mandatu w głosowaniu, przegrywając z propekińskimi kandydatami.
- Nie jest łatwo skłonić ludzi (do głosowania). Sądzę, że jest im to obojętne w obecnej sytuacji - mówił Fung.
Tyle z 90 miejsc w Radzie Legislacyjnej Hongkongu obsadzanych jest obecnie w wyborach bezpośrednich
Dotychczas najniższą frekwencję wyborczą, w wyborach do lokalnego parlamentu w Hongkongu, po powrocie Hongkongu do Chin w 1997 roku, zanotowano w 2000 roku, gdy wyniosła ona 43,6 proc. W 2019 roku w wyborach do zgromadzeń lokalnych w Hongkongu frekwencja wyniosła 71 proc. a ok. 90 proc. z 452 mandatów radnych obsadzili kandydaci demokratyczni.
Reuters przypomina, że od momentu wprowadzenia w Hongkongu narzuconej przez Pekin ustawy o bezpieczeństwie narodowym, w mieście aresztowano wielu demokratycznych działaczy, a wielu innych udało się na wygnanie.
W Hongkongu zmieniono też system wyborczy w taki sposób, że liczba miejsc w lokalnym parlamencie, obsadzana w wyborach bezpośrednich, zmniejszyła się z połowy do mniej niż jednej czwartej (20 miejsc). 40 miejsc w Radzie Legislacyjnej jest obsadzanych przez komisję zdominowaną przez polityków lojalnych wobec Pekinu, a pozostałe 30 obsadzają grupy biznesowe.
W wydanym oświadczeniu szefowa administracji Hongkongu, Carrie Lam, stwierdziła, że 1,3 mln głosów oddanych w wyborach do lokalnego parlamentu to znak "poparcia dla poprawionego systemu wyborczego".