Krysiak to jeden z autorów opracowania, przedstawionego niedawno przez europosła Patryka Jakiego, przekonującego, że „bilans finansowy Polski w UE" jest niekorzystny, a „całkowite straty dla Polski w okresie 2004–2020 wynoszą ok. 532 mld zł”. Ekonomiści zarzucali, że „raport” nie ma nic wspólnego z rzetelnym bilansem naszego członkostwa w UE, nie uwzględnia wielu czynników, a nawet, że ociera się o kłamstwo - jak uznał Andrzej Bratkowski, były członek RPP.

W rozmowie z Radiem Maryja prof. Krysiak komentował decyzję Rady Polityki Pieniężnej o podniesieniu stóp procentowych w związku z inflacją. - Nie sądzę, żeby to była spóźniona decyzja. Trzeba zwrócić uwagę, że bezpośrednią przyczyną inflacji w całej Europie jest niefortunne parcie do źle zaaranżowanej transformacji energetycznej. Błyskawicznie rosną ceny gazu i energii, a to się przekłada na ceny produktów żywnościowych. Komisja Europejska fatalnie zarządza tym procesem - stwierdził.

Czytaj więcej

Oczekiwania wobec NBP rozchwiane. RPP już dwa razy zaskoczyła

- Jako Polska nie jesteśmy osamotnieni. Proces wzrostu inflacji rozwija się bardzo szybko. Jeszcze 2 miesiące temu prognozy instytucji finansowych wskazywały, że inflacja miałaby się ustabilizować na poziomie 4-5 procent - zwrócił uwagę prof. Krysiak. Dodał, że rosnące ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla „są istotnym składnikiem w kosztach energii”. - Osobiście proponowałem, aby zawiesić te opłaty, bo zredukowałoby to impuls inflacyjny. Polska już odrobiła straty, jeśli chodzi o PKB w czasie pandemii. Oczywiście inflacja powoduje, że ceny rosną, ale jako Polska jesteśmy w dobrej sytuacji, bo mamy niskie bezrobocie i duży wzrost gospodarczy – mówił.

Zdaniem autora „raportu Jakiego” Polacy nie odczują drastycznie wzrostu cen, ponieważ „wzrost płac cały czas przewyższa inflację”. - Gorzej by było, gdyby ze wzrostem inflacji rosło bezrobocie, co jest zjawiskiem niekorzystnym - ocenił.

- Fakt jest taki, że sprawa cen energii wymaga uregulowania w układzie europejskim. Wtedy pojawi się stabilizacja - orzekł prof. Krysiak.