Z powodu niezaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, Polska zostaje zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej 500 tys. euro dziennie kary.

Kary mają być naliczane od doręczenia Polsce postanowienia do chwili, w której Polska zastosuje się do postanowienia wiceprezes TSUE Rosario Silva de Lapuerta z 21 maja 2021 r. w sprawie wstrzymania wydobycia w Turowie. Licznik należności będzie bił każdego dnia, zapewne od środy, aż do wykonania środka tymczasowego TSUE nakazującego wstrzymanie wydobycia węgla. Jeżeli Polska nic z tym nie zrobi, to każdego dnia przybywać będzie kolejne pół miliona aż do wydania wyroku kończącego sprawę Czechy przeciwko Polsce.

Czytaj więcej

Z Turowem nie będzie tak jak z Puszczą Białowieską

- Myślę, że polski rząd tego nie zapłaci i zostanie to odjęte od środków unijnych, które nam się należą, czyli właściwie to zapłacimy po prostu. Niestety, to pokazuje, że wyrzekanie się swojej suwerenności, poddawanie się jurysdykcji międzynarodowych trybunałów, tych sądów, w szczególności w sprawach gospodarczych, ma po prostu swoje bardzo daleko idące konsekwencje, podobnie jak nieprowadzenie dyplomacji bilateralnej na poziomie konkretnych państw, tylko przenoszenie spraw na poziom unijny - skomentował w Radiu Wrocław Krzysztof Bosak.

- Spodziewam się, że po prostu właśnie będzie tak, że będziemy płacić, będzie to nam odejmowane od środków unijnych i sytuacja ta może trwać długo - dodał polityk Konfederacji. Zwrócił uwagę, że „z punktu widzenia zwykłego Polaka ta suma nałożona na Polskę jest gigantyczna, natomiast z punktu widzenia środków unijnych, które dostajemy i całego budżetu państwa polskiego, to suma jest do zapłacenia”. - Po prostu pieniądze nie pójdą na ratowników medycznych, nie pójdą na podwyżki dla pielęgniarek, nie pójdą na to, żeby zrekompensować wymuszone przez Unię Europejską podwyżki cen prądu - przypomnijmy że jeden z koncernów energetycznych na przyszły rok zwrócił się o podwyżkę cen prądu aż o 40 proc., analogiczne będą podwyżki przez inne firmy - mówił.

Po prostu pieniądze nie pójdą na ratowników medycznych, nie pójdą na podwyżki dla pielęgniarek.

Krzysztof Bosak

- Moim zdaniem nie ma co się oburzać. Proponuję, żeby nasi słuchacze zadali sobie pytanie, jak to w ogóle jest możliwe, że unijny sąd może za jakąś sprawę z zakresu naszych stosunków z Czechami tak surowo nas osądzić. Odpowiedź jest taka - ponieważ polscy politycy dali Unii Europejskiej do tego prawo - przekonywał Bosak.

- Wiadomo, że takie konflikty lepiej gasić na wczesnym etapie, kiedy nie jest się państwem suwerennym, tak jak Polska nie jest. Jest zależna od tych sądów. Natomiast (...) to się odbywa bezpośrednio na mocy przepisów traktatów unijnych, wynegocjowanych i popartych przez polski rząd. I tak samo jest w sprawach sądownictwa i w innych - po prostu w tych traktatach, które polscy politycy, także politycy PiS-u - a może przede wszystkim, bo to przecież było negocjowane, kiedy PiS rządził, prezydentem był prezydent Lech Kaczyński - nie zawarli takich przepisów, które ograniczałyby prawa osądzania nas, karania, do jakichś szczególnych dziedzin. Są to po prostu bardzo szerokie klauzule i może być tak, że za miesiąc wyjdzie jakaś zupełnie inna sprawa z innej dziedziny. I Unia znów się zachowa tak samo. Dlaczego? Bo może - podsumował Krzysztof Bosak.