Reklama

Dworczyk o proteście medyków: Minister zdrowia otwarty na rozmowę

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że problemy w służbie zdrowia, to nie jest wynik ostatnich lat, tylko są wynikiem zaniedbań ostatnich kilkunastu lat – stwierdził Michał Dworczyk, szef KPRM-u, w rozmowie z "Jedynką" Polskiego Radia.

Publikacja: 16.09.2021 09:42

Przed KPRM zorganizowano tzw. Białe Miasteczko 2.0

Przed KPRM zorganizowano tzw. Białe Miasteczko 2.0

Foto: PAP/Mateusz Marek

Dworczyk był pytany o to czy w rozmowach z protestującymi przedstawicielami środowisk medycznych pojawi się premier Mateusz Morawiecki.

- Nie ma na razie takich planów, pan Adam Niedzielski, minister zdrowia, ma wszystkie prerogatywy, żeby rozmawiać z przedstawicielami zawodów medycznych. Pan minister i jego współpracownicy są otwarci na rozmowę, ale na merytoryczną rozmowę - podkreślił gość Polskiego Radia.

W 2027 r. będziemy przeznaczać do 7 proc. PKB na służbę zdrowia

Michał Dworczyk, szef KPRM-u

Szef KPRM-u był następnie pytany o to czy środowiska medyczne dostaną oczekiwane przez nich podwyżki wynagrodzeń.

- Zwróćmy uwagę, że nakłady na służbę zdrowia w ostatnich latach rosły w sposób bardzo znaczący. W 2023 r. będziemy na nią przeznaczać 6 proc. PKB, a w 2027 r. dojdziemy do 7 proc. Te środki są przeznaczane nie tylko na sprzęt i wyposażenie, ale również na wynagrodzenia. Ze zrozumieniem trzeba podchodzić do oczekiwań podwyżek, zwłaszcza tych najmniej zarabiających przedstawicieli służby zdrowia. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że problemy w służbie zdrowia, to nie jest wynik ostatnich lat, tylko są wynikiem zaniedbań ostatnich kilkunastu lat - przekonywał minister.

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Czego będzie dotyczyć delikatne spotkanie w cztery oczy Donalda Tuska z Karolem Nawrockim
Polityka
„Rzecz w tym”: Donald Tusk wściekły na własną reformę. Kto wysadził PIP w powietrze?
Polityka
Nowy sondaż partyjny. KO wygrywa, ale traci większość w Sejmie
Polityka
Barbara Nowacka: Otoczenie prezydenta go kompromituje. Na końcu to jego podpis się pojawia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama