W połowie lipca dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka poinformował, że posłowie Ryszard Petru, Joanna Schmidt i Joanna Scheuring-Wielgus, którzy organizowali osobom postronnym transport na teren Sejmu, nie mogą wjeżdżać samochodem do parlamentu do końca bieżącego posiedzenia.

Dziś Grzegrzółka poinformował, że zakaz dla Ryszarda Petru nadal obowiązuje. "Komendant Straży Marszałkowskiej przesłał odpowiedź do p. Ryszarda Petru ws. ograniczeń związanych zawieszeniem możliwości wjazdu autem na teren Sejmu. Jak wskazano w korespondencji, zakaz nie może być cofnięty gdyż dotychczasowe działania posła nie dają rękojmi bezpieczeństwa" - napisał na Twitterze.

Petru opublikował w internecie treść pisma, które do niego trafiło. Komendant Straży Marszałkowskiej insp. Piotr Rękosiewicz przekazał, że "nie ma w chwili obecnej podstaw do wydania przepustki umożliwiającej Panu Posłowi wjazd samochodem na teren kompleksy obiektów sejmowych. Jest to działanie profilaktyczne, mające na celu zapobieżenie kolejnym próbom umożliwienia przedostania się na teren pozostający w zarządzie Kancelarii Sejmu osób nieuprawnionych, w sposób uniemożliwiający ich kontrolę przez Straż Marszałkowską".

W odpowiedzi na to pismo, Ryszard Petru złożył wniosek do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o zapłatę zadośćuczynienia w wysokości 50 tysięcy złotych.

"W związku z brakiem odpowiedzi na moje kolejne pismo wnoszące o zaprzestanie naruszania mojego dobra osobistego w postaci prawa do wykonywania mandatu posła, a także brakiem przedstawienia podstawy prawnej obowiązującego mnie nadal zakazu wjazdu na teren Sejmu, wzywam do zapłaty na moją rzecz zadośćuczynienia w wysokości 50.000,00 zł." - napisał Petru.

Były lider Nowoczesnej wyjaśnił na Twitterze, że decyzja Straży Marszałkowskiej "to bezpodstawne naruszenie prawa do reprezentowania moich 129 tys. wyborców".

"Całą kwotę przekażemy na cele społeczne" - zapowiedział Petru.