Reklama

Michał Tusk rozumie decyzję Daniela Kalemby

Michał Tusk, który pracuje w gdańskim porcie lotniczym, uważa, że Daniel Kalemba nie powinien odchodzić z Agencji Rynku Rolnego, kiedy jego ojciec został ministrem rolnictwa

Aktualizacja: 31.07.2012 13:05 Publikacja: 31.07.2012 12:09

Michał Tusk rozumie decyzję Daniela Kalemby

Foto: ROL

Wczoraj syn ministra ogłosił, że nie postąpi tak jak zapowiadał premier Donald Tusk, powołując jego ojca na szefa resortu rolnictwa. Daniel Kalemba pracuje w Agencji Rynku Rolnego (ARR) od 2002 r. (rządziła wtedy koalicja SLD-PSL - red.), a jego ojciec Stanisław Kalemba (PSL) został ministrem po skandalu, jaki wywołało ujawnienie przez "Puls Biznesu" taśm, z których wynikało, że w podległych resortowi rolnictwa i ARR spółkach, dochodzi do nepotyzmu. Czytaj więcej

Kalemba przekonuje, że w ARR przeszedł kolejne szczeble kariery i nie chce tego przekreślać w związku z nominacją ojca. Bronią go również politycy PSL. - Nie dajmy się zwariować, bo lotnisko w Gdańsku to też nie jest prywatne przedsięwzięcie. Wtedy syn Tuska też musiałby odejść - stwierdził wczoraj Jarosław Kalinowski.

Michał Tusk, który z "Gazety Wyborczej" przeszedł do nadzorowanego przez samorządowców PO portu lotniczego w Gdańsku, skomentował w TVN24 tę sprawę. Jego zdaniem Kalemba nie powinien odchodzić, niezależnie od tego w jakich okolicznościach otrzymał swoją posadę. - Jeśli mamy człowieka, który 10 lat pracuje w Agencji - bodajże Rynku Rolnego - czyli syna pana ministra Kalemby, to bez względu na to, jak się tam dostał, po 10 latach na pewno jest osobą doświadczoną i jego strata mogłaby być dosyć duża dla przedsiębiorstwa, w którym pracuje - powiedział.

Syn premiera zapewnia, ze rozumie "problem nepotyzmu na styku polityki, biznesu i spółek Skarbu Państwa czy rozmaitych agencji". Dodał jednak, że sprawie towarzyszy też "pewna historia medialna".

Zapewnił, że w jego przypadku oferta pracy dla gdańskiego lotniska była uczciwa. - Wynikała z takiej, a nie innej potrzeby portu lotniczego, który miał po prostu potrzeby zatrudnienia kogoś takiego na tym stanowisku z odpowiednią wiedzą i kwalifikacjami i wtedy nie zgłaszał (premier - red.) jakichś obiekcji, a więc teraz też nie powinien - powiedział. Dodał, że nie zamierza reagować na apele o rezygnacje z tego stanowiska.

Reklama
Reklama

Dziś "Rz" opisuje sytuację w Krajowej Spółce Cukrowej, gdzie krewni ministrów PO objęli kierownicze stanowiska. Czytaj więcej

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oto jakie zapisy się w niej znalazły
Polityka
Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii
Polityka
Czy prezydent Nawrocki paraliżuje rząd? Najnowszy sondaż przynosi wyraźny sygnał
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama