Starsza córka zmarłego w 2016 roku dyktatora Islama Karimowa, Gulnara, odezwała się po raz pierwszy od sześciu lat. Z kolonii karnej nr 21 w obwodzie taszkienckim przekazała list, który we wtorek ujrzał światło dzienne. 46-letnia „Księżniczka Wschodu" (tak od lat nazywają ją media w krajach byłego ZSRR) pisze w nim, że „przeprasza naród", i zapewnia, że „całkiem się zmieniła".
Oświadczyła, że „na rzecz budżetu państwa" władze w Taszkiencie już zabrały jej 1,2 mld dolarów „prywatnych aktywów", które znajdowały się w kraju. Twierdzi też, że na zamrożonych rachunkach w zagranicznych bankach ma jeszcze 686 mln dolarów, i na własne życzenie zrezygnowała z roszczeń do tych środków. Gulnara przyznała, że zwróciła się również do obecnego prezydenta kraju Szawkata Mirzijojewa z prośbą o pomoc medyczną. Kobieta przekonuje, że jest „bardzo zaniepokojona" stanem swego zdrowia i wymaga przeprowadzenia dwóch operacji.