Od 23 stycznia w Wenezueli panuje dwuwładza - tego dnia lider opozycji, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego (parlamentu), Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem. Niemal natychmiast uzyskał uznanie ze strony USA. Do dziś Guaido został uznany przez ok. 50 państw świata.
Tymczasem Nicolas Maduro cieszy się poparciem Chin i Rosji. Prezydent kontroluje też armię i siły bezpieczeństwa. Próby przeciągnięcia wojska na swoją stronę, podejmowane przez Guaido, nie powiodły się. Na przełomie kwietnia i maja Guaido wezwał armię do dołączenia do wielkich opozycyjnych demonstracji, ale apel ten nie przyniósł żadnego skutku.
Teraz Guaido poinformował, że rozmowy między przedstawicielami opozycji, a administracją Maduro odbędą się na Barbadosie.
"W reakcji na mediację Królestwa Norwegii (opozycja) weźmie udział w spotkaniu z przedstawicielami uzurpatorskiego reżimu w Barbadosie, aby rozpocząć negocjacje zmierzające do zakończenia dyktatury" - napisał Guaido w oświadczeniu.
Data rozmów, których rozpoczęcie jest efektem mediacji podjętych przez Norwegię, nie jest znana. Dialog pomiędzy opozycją a władzami Wenezueli załamał się w maju.
Wenezuela od lat pogrążona jest w poważnym kryzysie gospodarczym. Od 2015 roku z kraju wyjechały 4 mln obywateli szukających lepszego życia w innych państwach Ameryki Południowej. Spadek cen ropy na światowych rynkach doprowadził do załamania się gospodarki Wenezueli, czego efektem jest galopująca inflacja, brak podstawowych produktów na rynku, a także kłopoty z utrzymaniem kluczowej dla funkcjonowania kraju infrastruktury.