Nie tylko pobił kilka kolejnych rekordów (start największej rakiety kosmicznej, wynoszącej najcięższy ładunek, i to najmniejszym kosztem, pierwszy kabriolet w kosmosie, symultaniczne pionowe lądowanie na Ziemi dwóch modułów silnika), ale też zaczął pisać nowy rozdział w dziejach podboju kosmosu – otwarcie szlaku na Marsa.
Nic dziwnego, że we wtorek i środę miliony ludzi śledziły start FalconHeavy na monitorach swoich komórek, tabletów, laptopów czy telewizorów. Ale też Musk zadbał o to, by nie tylko dokonać przełomu w podboju kosmosu, ale też wyreżyserować z dużym rozmachem piękny spektakl. Na profilu jego firmy SpaceX pojawiały się najpierw zdjęcia rakiety, która miała wystartować z tego samego miejsca, skąd 50 lat temu startowały na księżyc kolejne statki Apollo. Później kilkadziesiąt ton żelastwa wzbiło się w niebo, osiągając po dwóch minutach prędkość 5 tys. km/h. Gdy główny moduł silnika wrócił na Ziemię, z luku bagażowego w kosmosie wyłonił się piękny czerwony kabriolet marki Tesla, za którego kierownicą siedział ubrany w kosmiczny skafander manekin. Oglądający transmisję mogli zobaczyć napis: „Bez paniki!", który pojawił się na ekranie komputera pokładowego, gdy z głośników rozległy się dźwięki kultowej piosenki Davida Bowiego „Space Oddity". Opowiada ona historię Majora Toma, który wyruszył w podróż w kosmos. Samochód, oznaczony jako „wyprodukowany na Ziemi. Przez ludzi", kilka dni będzie krążyć wokół naszej planety, by dalej ruszyć w kierunku Marsa.