Reklama

W polityce bez szczerości

Od sławetnego krakowskiego kongresu PiS nie ma już w Polsce agresji. Wyparowała. Zniknęła. Zamiast tego obok partii miłości pojawiła się partia pokoju. Piszę o tym jednak nie po to, by się z tego podśmiewać. Nie po to też, by kwestionować szczerość PiS.
Reklama

Całkiem szczerze: szczerość to ostatnia cecha, jakiej oczekiwałbym od polityków. I nie dlatego, bym uważał ich za istoty pozbawione moralności albo osobny gatunek ludzi kierujących się inną etyką. Nie, po prostu fakt, że jest się zawsze osądzanym przez innych i że każda ocena ma pośredni chociaż wpływ na władzę i pozycję polityka, sprawia, że prawdziwa szczerość – kierowanie się dobrem bez względu na to, jak zostanie to odebrane, bez względu na to, czy ktokolwiek o tym wie – jest niemożliwe. Władza polityka zależy od osądu opinii publicznej; tak długo zatem, jak pozostaje sobą, jak zabiega o władzę, musi się starać zdobyć poparcie. Szczerość zaś, która przynosi pożytek, nie jest sobą, szczerość, która zapewnia zysk, przemienia się w interesowność. Demokratyczny polityk – poddany nieustannej obserwacji mediów i wyborców – musi robić wszystko na pokaz. On nigdy nie zrealizuje wzniosłego wezwania Ewangelii, by lewica nie wiedziała, co czyni prawica.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama