Reklama

W polityce bez szczerości

Od sławetnego krakowskiego kongresu PiS nie ma już w Polsce agresji. Wyparowała. Zniknęła. Zamiast tego obok partii miłości pojawiła się partia pokoju. Piszę o tym jednak nie po to, by się z tego podśmiewać. Nie po to też, by kwestionować szczerość PiS.

Całkiem szczerze: szczerość to ostatnia cecha, jakiej oczekiwałbym od polityków. I nie dlatego, bym uważał ich za istoty pozbawione moralności albo osobny gatunek ludzi kierujących się inną etyką. Nie, po prostu fakt, że jest się zawsze osądzanym przez innych i że każda ocena ma pośredni chociaż wpływ na władzę i pozycję polityka, sprawia, że prawdziwa szczerość – kierowanie się dobrem bez względu na to, jak zostanie to odebrane, bez względu na to, czy ktokolwiek o tym wie – jest niemożliwe. Władza polityka zależy od osądu opinii publicznej; tak długo zatem, jak pozostaje sobą, jak zabiega o władzę, musi się starać zdobyć poparcie. Szczerość zaś, która przynosi pożytek, nie jest sobą, szczerość, która zapewnia zysk, przemienia się w interesowność. Demokratyczny polityk – poddany nieustannej obserwacji mediów i wyborców – musi robić wszystko na pokaz. On nigdy nie zrealizuje wzniosłego wezwania Ewangelii, by lewica nie wiedziała, co czyni prawica.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama