Tak więc sumienie wylądowało w formalnej definicji zasady uczciwości. Co więcej, stało się jej podstawowym punktem odniesienia, wraz z „dobrem odbiorcy, nieuleganiem wpływom, nieprzekupnością i odmową działania niezgodnego z przekonaniami".
Dziś to wydaje się dziwne, ale 20 lat temu zarówno piszącemu te słowa, jak i współautorom, między nimi Jackowi Żakowskiemu czy duszpasterzowi środowisk twórczych ks. Wiesławowi Niewęgłowskiemu, nie przychodziło do głowy, że rozumienie tego, co kryje się pod pojęciem „sumienia", może bardziej dzielić, niż łączyć. Mieliśmy wątpliwości w innych sprawach, ale zgadzaliśmy się, że sumienie rozumie się samo przez się, podobnie zresztą jak w równym stopniu byliśmy przekonani, że zawód dziennikarza winien się rządzić skodyfikowanymi zasadami etycznymi.