Reklama

Jedź ze mną do Auschwitz

Drugie pokolenie Shoah, czyli urodzone po wojnie dzieci tych, którzy przeżyli. Jedno z nich to pochodzący z Belgii izraelski rysownik Michel Kichka.
Michel Kichka, „Drugie pokolenie. Czego nie powiedziałem mojemu ojcu”, przeł. Karolina Czerska, Muze

Michel Kichka, „Drugie pokolenie. Czego nie powiedziałem mojemu ojcu”, przeł. Karolina Czerska, Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK, Kraków 2015

Foto: Plus Minus

W opowieści graficznej dzieli się własnym doświadczeniem, które ma liczne rozwidlające się ścieżki. Drapieżna kreska, czerń i biel, poetyka prasowego komiksu codziennie ukazującego się w odcinkach. Doświadczenie wielu lat dzieciństwa, młodości i wieku dorosłego ujęte na monochromatycznych planszach.

Zwykła dzielnica w Brukseli, na pozór zwykła rodzina utrzymująca się z przydomowego biznesu – sklepiku z ciuchami. Od najmłodszych lat dzieci są tu jednak konfrontowane z przeżyciami obozowymi ojca, więźnia Auschwitz i Buchenwaldu. To nie była jakaś ciągła, metodycznie podawana wiedza. Ot, uwaga podczas rodzinnego obiadu („Mmmmm, ta zupa przypomina mi Auschwitz, wiecie dlaczego?" – pyta Henri), zwykła prośba, by dzieci uczyły się dobrze na złość Hitlerowi (mamy – przypomnę – lata powojenne), czy przeglądanie przez chłopca zbioru książek z domowej biblioteczki ojca poświęconej w całości Holokaustowi i III Rzeszy. Biblioteki ocalałych to zresztą temat sam w sobie i warto go analizować głębiej; sam miałem możliwość przeglądania jednej, na pamiątkę dostałem broszurę pt. „Niemiecka fabryka śmierci w Lublinie".

Pomyliłby się ten, kto powziąłby podejrzenie, że komiks Michela Kichki ocieka martyrologią. Przeciwnie. Tu na co dzień wszystko biegnie własnym trybem, dzieci uczą się i dorastają, rodzice przeżywają smutki i radości. Rysunki Kichki są pełne ciepła i humoru, często absurdalnego, niesionego przez kolejne dni (Kichka w Izraelu jest cenionym karykaturzystą). To wszystko jednak ma dodatkowy kontekst i Michel, jeden z czwórki rodzeństwa (dzieci w tej rodzinie pojawiały się też na złość Hitlerowi), dopiero po latach odkrywa, jak mocno rzeczywistość obozowa obecna w jego domu miała wpływ na ich dzieciństwo i dorosłe życie. A tym samym dochodzi do koszmarnej prawdy – Auschwitz trwa dalej, wywiera wpływ także na tych, którzy go bezpośrednio nie doświadczyli, ale, chcąc nie chcąc, należą – by użyć pojęcia Adolfa Rudnickiego – do „epoki pieców".

Kiedy po latach, gdy dzieci założyły własne rodziny, a ojciec zaangażował się w oprowadzanie wycieczek po Auschwitz, rodzinę dotyka tragedia – samobójstwo najmłodszego z rodzeństwa Charly'ego, możemy się tylko domyślać, czy ta śmierć ma związek z przeszłością ojca. Czy to wynik przynależności do „drugiego pokolenia"? To pytanie musi pozostać otwarte. Oglądamy za to rysunki Kichki, który do Auschwitz przyjechał z ojcem dopiero w 2015 roku (bezustanne ojcowskie „Jedź ze mną do Auschwitz"), zabierając ze sobą własnych synów. Jego powieść graficzna jest próbą przełamania bólu i zgłębienia sensu własnej przeszłości oraz hołdem złożonym niezawinionemu cierpieniu ojca. A przede wszystkim – próbą zrozumienia.

PLUS MINUS

Reklama
Reklama

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:

prenumerata.rp.pl/plusminus

tel. 800 12 01 95

Plus Minus
„Wartość sentymentalna”: Z rodziną im nie do twarzy
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Plus Minus
„F1: Film” z Bradem Pittem jako przejaw desperacji Apple Studios. Czy to hit?
Plus Minus
„Grzesznicy”: Wszystkie strachy amerykańskiego Południa
Plus Minus
„Jedna bitwa po drugiej”. DiCaprio jako nowy Big Lebowski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama