Francuska malarka jest artystką kłopotliwą. Z powodu dokonanych wyborów politycznych – chociaż od polityki się odżegnywała. Do końca pozostała wierna rodzinie królewskiej i jako portrecistka królowej i jej dworu przede wszystkim została zapamiętana. To nie była dobra rekomendacja we Francji, w której rewolucja 1789 roku zajmuje szczególne miejsce. Co prawda w nowym stuleciu przedrewolucyjny okres zaczął budzić coraz większe zainteresowanie, rzeczywistość tamtego czasu zaczyna się postrzegać w jej skomplikowaniu, a sama Maria Antonina – za sprawą m.in. filmu Sofii Coppoli z 2006 roku – stała się częścią kultury masowej. Jednak kontrowersje nie zniknęły.
Nie jest to jednak jedyny kłopot z artystką. Vigée-Lebrun należy do tych twórców, którzy stworzyli nowy sposób postrzegania i portretowania człowieka. Jednak – inaczej niż inni, których klientami w coraz większym stopniu była rosnąca w siłę klasa średnia – uwieczniła w swych obrazach arystokrację. Miała pecha: chociaż w imię powrotu do natury odrzuciła rokokową, dworską estetykę, z dworskim światem została do końca utożsamiona. Wiek XIX bowiem – jak celnie zauważył Wiesław Juszczak – stworzył pastelowy, jednolity i niezwykle sugestywny, bardzo trwały obraz poprzedzającego go stulecia.
Żadnej anatomii męskiej!
Urodziła się 16 kwietnia 1755 roku w Paryżu. Jej ojciec, Louis Vigée, był malarzem. Élisabeth otrzymała staranne wykształcenie. Podobnie jak każda młoda kobieta z dobrej rodziny uczy się podstaw rysunku i malarstwa pastelowego. Jednak ona „miała szczęście – jak podkreśla Xavier Salmon – urodzić się w środowisku artystów". Dla kobiety przez wiele stuleci stanowiło to jedyną szansę na profesjonalne zajęcie się sztuką. Barierę stanowiły nie tylko obowiązujące normy społeczne i oczekiwania stawiane kobietom (nawet artystki, które osiągnęły sukces, po wyjściu za mąż często porzucały tworzenie), ale też rozwiązania utrudniające zdobycie wystarczających umiejętności.
Przeszkody te istniały także we Francji, w której artyści od dawna wyzwolili się z systemu cechowego dzięki Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby. Akademia dbała o jakość kształcenia uczniów, a najlepszym fundowała nagrody, z których najważniejszą była Prix de Rome, czyli pobyt artystyczny w Wiecznym Mieście.
Stworzony system zapewniał artystom rozliczne przywileje, ale ograniczał możliwości kobiet. Już na etapie nauki. Kobiety nie mogły uczestniczyć w zajęciach z anatomii (zwłaszcza rysowania nagiego modela), geometrii i perspektywy. W praktyce skazywało to artystki na zajmowanie się gatunkami malarskimi umieszczanymi najniżej w hierarchii: portretem, malarstwem rodzajowym i martwą naturą. To z kolei wyznaczało ich pozycję w świecie sztuki i ograniczało liczbę zamawiających, utrudniało też przyjęcie do Akademii.