„Zagrali g...m, dostali huragan" – to pierwszy twitterowy komentarz Tomasza Lisa do odwołania wizyty amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa w Polsce na rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Nie wątpię, że to kolejne sięgnięcie absolutnego dna w trudnej sztuce politycznego komentarza zostanie niedługo przebite od spodu. Możliwe, że przez samego Lisa.
Warto przypomnieć debaty na temat polskiej polityki zagranicznej z lat 30. ubiegłego wieku. Partie opozycyjne wobec rządzącej sanacji i opozycyjni dziennikarze pomimo całej ostrości sporów nigdy by się nie zniżyli do takiego poziomu. Nie tylko w języku, ale i w treści. Może niekonsekwentnie, ale starano się wtedy szanować bardziej państwowy niż partyjny charakter dyskursu o polityce zagranicznej. A mówimy o realiach dyktatury, wobec których obecne „krzywdy" liberalno-lewicowej opozycji jawią się jako idylla. Przy wszystkich wadach tamtych pokoleń Polaków oni po prostu serio traktowali nakazy wynikłe z patriotyzmu. Od twitterowych wojowników nie sposób tego wymagać.