"To emocjonalny i narodowy policzek. Cios odbijający się echem na wszystkich szerokościach geograficznych" - pisze internetowy serwis argentyńskiej gazety "Clarin", który jako pierwszy poinformował o tym, że Maradona zmarł na atak serca w swoim domu na przedmieściach Buenos Aires.

"Clarin" przypomina ostatni wywiad z Maradoną, przeprowadzony kilka tygodni temu z okazji jego 60. urodzin. "Piłka nożna dała mi wszystko, co mam. Więcej niż sobie wyobrażałem. Gdyby nie uzależnienie, mógłbym osiągnąć jeszcze więcej" - przyznał.

Czytaj także:

Diego Maradona nie żyje

Maradona, historia choroby

Prezydent Argentyny Alberto Fernandez ogłosił trzydniową żałobę narodową, a w mediach społecznościowych podzielił się swoim smutkiem: "Zabrałeś nas na sam szczyt. Uczyniłeś niezmiernie szczęśliwymi. Byłeś najwspanialszym ze wszystkich. Dziękujemy, że byłeś. Będziemy za Tobą tęsknić". Leo Messi dodał: "Diego nas opuszcza, ale nie odchodzi, bo jest wieczny".

Ale śmierć Maradony opłakują nie tylko jego rodacy. "Gazzetta dello Sport" pisze o ikonie, która zmieniła Argentynę i Neapol (grał tam z sukcesami w latach 1984 - 1991). "W swoim lekkomyślnym życiu kilka razy wymykał się śmierci, ale tym razem mu się to nie udało. Populista, peronista, castrista, zwolennik Che Guevary, dusza Buenos Aires i serce Neapolu. Tego, kim był, nie da się ująć w kilku słowach". Największy sportowy dziennik w Italii przytacza dawną wypowiedź Michela Platiniego: "To, co ja robię z piłką, Maradona robi z pomarańczą".

"Straciłem wspaniałego przyjaciela. Mam nadzieję, że pewnego dnia będziemy mogli pograć razem w piłkę w niebie" - zareagował na śmierć Maradony Pele.

Hiszpański dziennik "El Pais" przypomina nagranie "najsłynniejszej rozgrzewki świata" przed półfinałowym spotkaniem Pucharu UEFA z Bayernem w 1989 roku. Na stadionie w Monachium austriacki zespół Opus śpiewa swój największy hit "Live is life", a Maradona tańczy z piłką w rytm muzyki. Napoli wygrało ten mecz, a potem sięgnęło po trofeum. To jedyny międzynarodowy tytuł w klubowej karierze Maradony.

Nieśmiertelność dał mu jednak wygrany w 1986 roku mundial w Meksyku. Do legendy przeszły bramki zdobyte w ćwierćfinale z Anglią. "Był najlepszym piłkarzem mojego pokolenia i prawdopodobnie najlepszym w historii. Miejmy nadzieję, że po błogosławionym, ale niespokojnym życiu znajdzie w końcu pocieszenie w rękach Boga" - pożegnał Maradonę jeden z uczestników tamtego meczu Gary Lineker, nawiązując do słynnego gola strzelonego przez Argentyńczyka ręką.