Stacja zapłaci też 25 tys. zł na cel charytatywny. To pierwsza sprawa wyborcza w obecnej kampanii. Potwierdza, że procesy sądowe mogą być także w Polsce szybkie, choć na razie tylko w sprawach wyborczych.

Janowski, który jeszcze nie zebrał wymaganych 100 tys. podpisów, skorzystał z wyborczej ścieżki. Pozwał Polsat za to, że w audycji o kandydatach na prezydenta w czwartkowych "Wydarzeniach" pokazał nagranie ze stycznia 2000 r., kiedy to Janowski w czasie spotkania w Sejmie z organizacjami rolniczymi zachowywał się nienaturalnie: podskakiwał, głośno licząc podskoki, a witając się z uczestnikami, całował po rękach kobiety i mężczyzn. Miesiąc później wyjaśnił, że jego zachowanie było wywołane dużą dawką narkotyków, które podano mu bez jego wiedzy.

Pełnomocnik Polsatu mec. Tadeusz Helwig bronił stacji, wskazując, że w prezentacji kandydatów na prezydenta nie mógł pominąć tego zdarzenia, a ramy telewizyjnej audycji nie pozwalały na przedstawienie kontekstu.

- Pokazano prawdziwy obraz, ale nieprawdziwe wydarzenie, a wystarczyło na tzw. pasku pod filmem zamieścić zdanie mojego wyjaśnienia - replikował Janowski.

Tymczasem podczas dwugodzinnej przerwy przed ogłoszeniem orzeczenia Polsat zaproponował ugodę, do której szybko doszło.

[b]Szybka ścieżka[/b]

[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=115677]Ustawa o wyborze prezydenta RP[/link] mówi, że jeżeli plakaty, hasła, ulotki, wypowiedzi albo inne formy propagandy i agitacji zawierają dane i informacje nieprawdziwe, każdy zainteresowany ma prawo wnieść do sądu wniosek o orzeczenie konfiskaty takich materiałów; zakazanie publikowania informacji; sprostowanie ich czy przeproszenia pomówionego. Może nakazać też pozwanemu zapłatę do 50 tys. zł na cel charytatywny; bądź do 50 tys. zł odszkodowania dla wnioskodawcy.

[b]Sąd okręgowy rozpoznaje wniosek w ciągu 24 godzin, a niezadowolona strona ma 24 godziny na zażalenie. Kolejną dobę ma sąd apelacyjny.[/b] Jego orzeczenia są ostateczne. Publikacja sprostowania lub przeprosin musi nastąpić w ciągu 48 godzin. Jeśli pozwany nie zastosuje się do orzeczenia, sąd zarządza sprostowanie na jego koszt.

Sąd rozpoznaje sprawę mimo usprawiedliwionej nieobecności którejś ze stron, jeśli została prawidłowo powiadomiona o rozprawie. Do sprawy wyborczej stosuje się przepisy o postępowaniu nieprocesowym, co oznacza, że wniosek składa się w sądzie wnioskodawcy, a nie jak w zwykłej sprawie pozwanego.

Autopromocja
FIRMA.RP.PL

Sprawdzona, pogłębiona i kompleksowa wiedza dla MŚP

CZYTAJ WIĘCEJ

Szybka ścieżka może być stosowana tylko podczas kampanii, a ta rozpoczyna się z dniem ogłoszenia postanowienia o wyborach.

[b]Jak dobra osobiste[/b]

Sam proces wyborczy przypomina sprawy o ochronę dóbr osobistych, choć mec. Piotr Rogowski, specjalizujący się w procesach prasowych, wskazuje, że ordynacja wyborcza nic nie mówi o domniemaniu bezprawności wypowiedzi naruszającej dobra osobiste. Ściśle rzecz biorąc, nieprawdziwość informacji musi wykazać wszczynający sprawę.

Kolejna odrębność dotyczy tzw. legitymacji procesowej, a więc kogo można pozwać w wyborczym trybie. Ustawa mówi bowiem o informacjach z materiałów wyborczych, sąd zatem musi ustalić, czy w ogóle chodzi o materiał wyborczy. Na pewno w roli pozwanego może wystąpić polityk stający w szranki wyborcze, ale czy także gazeta, dziennikarz?

W pierwszych kampaniach wyborczych (szybką ścieżkę zastosowano już w wyborach parlamentarnych w 1993 r.) sądy traktowały media jako "pełnoprawnych" uczestników tych procesów, ale z czasem wykształciło się właściwie zgodne stanowisko, że redakcje, wydawcy nie odpowiadają w wyborczym trybie (może natomiast odpowiadać polityk, partia, komitet wyborczy za wypowiedź dla prasy). Wczorajsza ugoda stawia więc nowe pytania, wszak stacja poniosła pewne konsekwencje.

[ramka] [i]Małgorzata Kuracka, przewodnicząca III Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie[/i]

W naszym sądzie zostały już wyznaczone dyżury wydziałów i sędziów na wypadek wpływu spraw wyborczych. W praktyce przypominają one sprawy o ochronę dóbr osobistych, z tym że zarówno sąd, jak i strony starają się zmieścić w wyznaczonych godzinach, a większość rygorów formalnych obowiązuje. Wskazana jest obecność zainteresowanych, ale też ewentualnych świadków, nie mówiąc o zgromadzeniu dowodów, odraczanie rozprawy należy bowiem do wyjątków, a jeśli już następuje, to na krótki czas. Ułatwieniem dla sądu (i pozwanego) jest to, że sąd koncentruje się na informacjach, chociaż odsianie ich od opinii może czasem nie być proste.[/ramka]