Podstawowe normy postępowania z odpadami i związane z tym zadania różnych podmiotów reguluje [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=0B0D4B069E7982F7E64CBDFA9C7E58D8?id=185040]ustawa o odpadach (DzU z 2007 r. nr 39, poz. 251 ze zm.[/link]; dalej: uodp). U[link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=185746]stawa o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej (DzU z 2007 r. nr 90, poz. 607 ze zm[/link].; dalej: uprod) wymusza recykling odpadów zamiast składowania na wysypiskach. Powstał spójny, przejrzysty i stosunkowo logiczny system prawa. Rynek szybko dostosował się do nowych reguł. Należało się spodziewać, że wzrastające potrzeby ochrony środowiska będą realizowane przez zmiany tych aktów normatywnych. Tymczasem rozpoczęto mnożenie ustaw: [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=312518]o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji; o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym; o bateriach i akumulatorach (DzU z 2009 r. nr 79, poz. 666[/link]; dalej: ubat).

Ustawa o recyklingu pojazdów przewiduje 11 rozporządzeń i dwa sprawozdania, o sprzęcie elektrycznym – 18 rozporządzeń i siedem sprawozdań, ubat – 26 rozporządzeń i dziesięć sprawozdań! Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby uzmysłowić sobie, że importerzy samochodów podlegają wszystkim tym ustawom.

Trudno oprzeć się uczuciu irytacji, skoro odrębne sprawozdania dotyczą: ilości baterii wprowadzonych do obrotu, poziomu zebranych zużytych baterii, wykazu zakładów przetwarzania odpadów, nakładów na edukację ekologiczną, wysokości opłaty produktowej, pobranej opłaty depozytowej. Sprawozdania, poza danymi przedsiębiorcy, najczęściej będą zawierały po jednej informacji. Bez sensu? Nieprawda. Niegroźne staną się próby redukcji zatrudnienia w administracji.

[srodtytul]Rejestry i wydatki[/srodtytul]

Najnowsze akty, począwszy od ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, wprowadzają dodatkowe urzędowe rejestry.

Wpis do rejestru jest typową czynnością administracyjną. Zasadą jest, że za takową wnosi się jednorazową opłatę skarbową. Wyjątkiem jest Ministerstwo Środowiska. Obowiązuje nie tylko odrębna opłata za każdy wpis. Płacić trzeba jeszcze co roku za figurowanie w rejestrze. Ciekawe, czy urzędy skarbowe, GUS lub ZUS powielą ten pomysł i nałożą na nas podobne coroczne daniny? Ta tendencja niechybnie doprowadzi do zamontowania w urzędach drzwi otwieranych po wrzuceniu stosownej monety.

Rozporządzenie wyznaczające opłaty za wpis do rejestru ogranicza swobodę działalności gospodarczej firmom, które zamierzają rozpocząć dostawy źródeł prądu. Wysokość opłat jest uzależniona od wysokości obrotu tym towarem w poprzednim roku obrotowym. W ogóle nie przewidziano opłaty dla rozpoczynających działalność. Jednak urząd odmawia wpisu do rejestru bez opłaty, mimo braku podstawy prawnej do jej wyznaczenia.

Odrębnym problemem jest rejestracja spółek cywilnych, będących przecież równoprawnymi podmiotami gospodarki narodowej. Otóż spółka taka nie może złożyć wniosku o wpis do rejestru. Rejestracja obejmuje tylko przedsiębiorców, a takowym nie jest spółka cywilna, lecz jej wspólnicy. Jednak to nie wspólnicy, lecz spółka cywilna, której nie można nadać numeru rejestrowego, wprowadza towar do obrotu, wystawia faktury, jest podatnikiem VAT.

Ubat przewiduje również rejestrację przedsiębiorców zagranicznych. Ciekawe, czy stosując równość wobec prawa, urzędnicy nakażą tę samą procedurę wobec spółki cywilnej z innego kraju Wspólnoty?

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Ach te magazyny"

Silniki boomu pracują pełną parą - rynek będzie rósł z uwagi na dalszy rozwój logistyki i e-commerce

OGLĄDAJ RELACJĘ

Nadany numer rejestrowy należy umieszczać na dokumentach związanych z obrotem bateriami i akumulatorami. Typowym zjawiskiem jest jednak brak numeru na fakturach i paragonach. Przyczyna jest prozaiczna. Według ubat placówki handlujące źródłami prądu nie spełniają definicji wprowadzającego do obrotu. Wprowadzającym jest wyłącznie przedsiębiorca, który jest pierwszym dostawcą baterii lub akumulatorów na terenie kraju.

[srodtytul]Furda tajemnica handlowa[/srodtytul]

Niepokoi dowolność przy wydawaniu przepisów wykonawczych. Ubat ściśle wymienia wszystkie elementy wniosku o wpis do rejestru (art. 18 ust. 3 pkt 1). Rozporządzenie, wbrew delegacji ustawowej, dodatkowo przewiduje podanie kontrahenta, któremu wprowadzający zlecił wykonanie niektórych obowiązków. Wobec sprawozdania o osiągniętych poziomach zbierania ubat wymaga podania wykazu punktów zbierania i miejsc odbioru zużytych baterii i akumulatorów (art. 35 ust. 1). Urzędowy wzór sprawozdania nie uwzględnia tych informacji.

Wprowadzający baterie i akumulatory przenośne jest zobowiązany do zawarcia umowy ze zbierającym odpady tych produktów. Zakres umowy wyznacza art. 32 ubat. Nie dziwi wymóg określenia warunków finansowania zbiórki odpadów. Kontrowersyjne jest zobowiązanie zbierającego do złożenia swojemu klientowi sprawozdania z wykazem miejsc pozyskania odpadów. Są to informacje, które dla każdego funkcjonującego w branży odpadów stanowią tajemnicę handlową. Podobnie przy sprawozdaniu informującym o zakładach przetwarzania. Wprowadzający otrzyma wykaz zakładów, które pracują na rzecz firmy pośredniczącej. Trudno o lepszy prezent.

Jednym z większych zagrożeń dla środowiska są wyeksploatowane akumulatory samochodowe. Rolę czynnika ochronnego pełniła opłata depozytowa, dla uniknięcia której należało zwrócić zużyty akumulator przy zakupie nowego. Tak było do końca ubiegłego roku, gdy opłatę określała uprod. W ubat opłata depozytowa jest także przewidziana, lecz jej wysokość ma określać rozporządzenie, którego nie ma do tej pory. Podobnie jak specjalnych formularzy: innego dla pobrania i innego dla zwrotu opłaty depozytowej. Skutek? Od początku roku brak jest podstawy do pobierania opłaty depozytowej przy zakupie akumulatorów.

Rozliczenie wykonania obowiązku zbierania zużytych baterii i akumulatorów przenośnych następuje na koniec roku (art. 38 ubat). Z jednym wyjątkiem. Jest nim rok 2012, w którym obowiązek należy wykonać do 26 września. Czyżby nastąpiło uściślenie prognozowanej przez Majów daty końca świata? Poziom zbierania tych odpadów ustala się odmiennie niż dla innych. Nie decyduje ilość produktów wprowadzonych do obrotu w danym roku, lecz średnia z trzech lat. Wystarczy prosta współpraca między zainteresowanymi firmami, aby uzyskać niską średnią i ograniczyć nakłady na ochronę środowiska do mało istotnego wymiaru. Jak widać, do dużych interesów wcale nie są potrzebne przepisy o medialnym wydźwięku. Patologię wyeliminowała Komisja Europejska, która decyzją z 29 września 2008 r. (dokument C 5339) nakazała uwzględniać wyłącznie baterie i akumulatory wprowadzone do obrotu w danym roku. Jak widać, decyzja organu wspólnoty europejskiej z nieznanych bliżej powodów nie znalazła u nas akceptacji.

[srodtytul]Kolejne pozorne działanie[/srodtytul]

Zadaniem ubat jest eliminowanie z rynku nie tylko baterii i akumulatorów zawierających zbyt dużo szkodliwych pierwiastków (kadm, rtęć, ołów), ale również tych bez wymaganych oznakowań. Przepisy są bardzo restrykcyjne. Uniemożliwiają wprowadzanie oraz nakazują wycofanie z obrotu ogniw pozbawionych m.in. informacji o pojemności. Niedopełnienie tego obowiązku rodzi bezwzględny skutek, tj. obligatoryjną decyzję głównego inspektora ochrony środowiska o wycofaniu produktów z obrotu. Tymczasem oferowane na rynku baterie w ogóle pozbawione są informacji o pojemności. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego brak działania ze strony resortu, który jest autorem przepisu. Może dlatego, że nadal brakuje rozporządzenia o metodach określania pojemności i sposobie umieszczania tej informacji, choć od uchwalenia ustawy minął prawie rok?

Z dbałości o środowisko naturalne ograniczono okres magazynowania odpadów baterii i akumulatorów do jednego roku. Zapomniano jednak, że odpady są rzeczami oznaczonymi tylko co do rodzaju i nikłe są szanse na ustalenie faktycznego czasu magazynowania. Brak kary za naruszenie przepisu też nie zmobilizuje do jego przestrzegania. Zakaz wywożenia zużytych baterii i akumulatorów na składowiska odpadów to kolejne działanie pozorne. Ograniczenie nie obejmuje odpadów powstałych z przetworzenia zużytych baterii i akumulatorów. To wręcz zachęta do wyciągania z ogniw tylko cennych metali, a wywożenia trucizny na wysypiska, gdzie nikt nie wykona analiz laboratoryjnych. To także sposób na doprowadzenie do upadku rzetelnych zakładów recyklingu, które ponoszą koszty unieszkodliwiania wszystkich składników.

[srodtytul]Ręczne sterowanie[/srodtytul]

Powszechnym zjawiskiem w działalności gospodarczej i wykonywaniu obowiązków publicznoprawnych jest zlecanie usług firmom zewnętrznym. Nowa ustawa ingeruje w tę swobodę. Art. 28 ust. 1 ubat enumeratywnie wymienia wszystkie obowiązki, które można wykonywać za pośrednictwem innych podmiotów. Poza wykazem, a więc prawem do korzystania z pośrednictwa, pozostało prowadzenie publicznych kampanii edukacyjnych z zakresu ekologii. Rozwiązanie budzi wątpliwości. Dlaczego państwo postanowiło decydować za przedsiębiorcę, w jakim zakresie ma korzystać z usług innych firm? Jeszcze gorzej wypada ocena tego ręcznego sterowania. Pośrednictwo jest dozwolone m.in. przy składaniu licznych sprawozdań.

Lecz urzędowe formularze sprawozdań w zasadzie wykluczają taką możliwość, wymagając złożenia pieczęci i podpisu wyłącznie przez wprowadzającego baterie lub akumulatory. Rozporządzenia określające formularze także nie uwzględniają pośrednictwa. Wprawdzie ustawa jest ważniejsza od rozporządzenia, wszelako to nie przedsiębiorca ma prawo do przesądzania o ważności rozporządzeń. W tym wypadku nawet wątpliwe byłoby wydanie interpretacji przez prawodawcę zamiast zmiany przepisu. Sprawa jest znacznie poważniejsza. Udział pośrednika kłóci się z kodeksowym prawem do reprezentowania osoby prawnej i odpowiedzialnością za treść sprawozdania, które ma rangę oświadczenia woli.