Reklama

Elektroniczne bransolety: SDE według Zbigniewa Ćwiąkalskiego

Rozmowa dla „Rzeczpospolitej” ze Zbigniewem Ćwiąkalski?m, adwokatem, byłym minister sprawiedliwości

Publikacja: 03.09.2014 08:40

Zbigniew Cwiąkalski, adwokat, były minister sprawiedliwości

Zbigniew Cwiąkalski, adwokat, były minister sprawiedliwości

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik

W 2009 r. jako minister sprawiedliwości wprowadzał pan w życie ustawę o odbywa-?niu kary w systemie dozoru elektronicznego (SDE). Chodzi o elektroniczne bransolety, które pilnują skazanych. Z raportu NIK wynika, że choć system zadziałał, to po latach widać ?w nim niedoskonałości.

Zbigniew Ćwiąkalski: Nie ma ich tylko tam, gdzie nic się nie robi. Pięć lat temu wprowadziliśmy bardzo nowoczesny system odbywania kary pozbawienia wolności. Od początku było wiadomo, że trzeba go stosować etapami i stale poprawiać. To z pewnością nie ostatnie krytyczne uwagi.

Z raportu wynika, że nie wszystkie sądy „polubiły" bransolety i dlatego zgadzają się na nie zbyt rzadko.

To nie kwestia sympatii, tylko niewiedzy i nieznajomości. Tak samo jest z karą ograniczenia wolności polegającą na pracach społecznych. Są sądy, które ją orzekają, i takie, które robią to sporadycznie. Trzeba sędziów edukować. Zapoznać ze sprzętem, zademonstrować, jak działa, pokazać zalety, uprzedzić o wadach. To praca dla resortu sprawiedliwości.

NIK wytyka ponadto, że system dozoru jest zbyt rzadko stosowany do pilnowania zakazów zbliżania się do określonych osób czy miejsc. Miał być częściej używany wobec pseudokibiców, pedofili czy sprawców przemocy domowej, a nie jest.

Reklama
Reklama

Od początku było wiadomo, że jeśli system zda egzamin, będzie szansa na jego rozbudowę. Pilnowanie takich zakazów to jego przyszłość. Ale skoro trudno przekonać sądy do zgody na odbywanie w nim kary, to nic dziwnego, że nie stosują go do środków karnych. A to byłaby ogromna szansa na poprawę skuteczności ich egzekwowania.

Do składania wniosków nie garną się też kuratorzy ?i prokuratorzy, choć mogliby.

Ci pierwsi mają tyle obowiązków, że nie w głowie im korzystanie z nowinek technicznych. Myślę też, że niewielu wie, jak się do tego zabrać. Cóż, nikt nie zmusi prokuratora do złożenia wniosku. Wszyscy muszą zrozumieć, że to się po prostu opłaca. Kara w SDE ?to miesięczny koszt ok. 600 zł, a pobyt za kratkami ?2,5 tys. zł. Wszystkim rozsądnym ta informacja powinna wystarczyć.

Opinie Prawne
Marek Kutarba: Polaków bardziej od KSeF martwi mróz
Opinie Prawne
Wiewiórowska-Domagalska: W końcu rzeczywisty przełom w orzecznictwie frankowym
Opinie Prawne
Marek Kutarba: Czy KSeF przyniesie jednoosobowym firmom kosztowy armagedon?
Opinie Prawne
Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Skutki nieistnienia orzeczeń niczym lawina
Opinie Prawne
Jakub Sewerynik: O milczeniu prawa i sile mocarstw
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama