Jako że chwilowo koniec naszej cywilizacji został odwołany i pojawiła się mała nadzieja na uspokojenie rynków, możemy z czystym sumieniem przekierować uwagę z wojny na Bliskim Wschodzie z powrotem na wojnę o Trybunał Konstytucyjny. A tutaj, pomimo dwukrotnych prób nie udało się przełamać oporu prezydenta przed przyjęciem ślubowania od wszystkich wybranych przez Sejm sędziów. Stosując osobliwą logikę, przyjął ślubowanie od dwojga z sześciorga, ale ci wciąż jeszcze nie zajęli wyznaczonych pozycji w kwaterze Bogdana Święczkowskiego przy Alei Szucha.

Czytaj więcej

Czwórka nowych sędziów TK zaprosiła prezydenta na swoje ślubowanie w Sejmie

Prawdziwy test dla nowych sędziów TK dopiero przed nimi

Prezes TK, chcąc doprowadzić do najszybszego osiągnięcia przez Trybunał pełnej zdolności bojowej w postaci pełnego składu, postawił tej dwójce ultimatum – mają stawić się w pracy do końca tygodnia. Ci jednak odmawiają, domagając się zaprzysiężenia całej szóstki. Jak wynika z ostatnich meldunków, w środę pozostała czwórka postanowiła przyjść im w sukurs i zarazem przejąć inicjatywę w potyczce o ślubowanie. Nie doczekawszy się zaproszenia ze strony prezydenta, sama zaprosiła go na czwartkową uroczystość ślubowania do Sejmu. Skończy się to zapewne walkowerem, a wkrótce potem nowi sędziowie podejmą próbę opanowania przyczółku w TK. Tam jednak należy się spodziewać oporu ze strony jego prezesa, który nie dopuści do tego, by desant nowych sędziów podjął próbę pozbawienia go tarczy w postaci immunitetu, a następnie detronizacji. Kwartet, który złoży ślubowanie w Sejmie, nie zostanie więc zapewne dopuszczony do trybunalskich komnat, co będzie równoznaczne z poddaniem wybrańców obecnego Sejmu prawdziwej próbie ognia.

Czytaj więcej

Kamil Joński: Wciąż jest przestrzeń do eskalacji sporu o Trybunał

Przy czym próba ta nie będzie polegać na tym, czy zdecydują się sięgnąć po arsenał środków sądowych przeciwko prezesowi TK, czy też położą uszy po sobie, jak trójka poprzedników w przeszłości. Prawdziwa próba charakteru będzie polegać na tym, jak bardzo będą w stanie przeciwstawić się naciskom polityków, którzy ich wybrali, gdy ci zaczną ich zachęcać do zdecydowanych działań – bez względu na to, czy będzie to miało oparcie w przepisach, czy nie. I jak bardzo będą w stanie się oprzeć wewnętrznej lojalności wobec grupy sędziów płynącej na tej samej łodzi, którzy mają różne spojrzenie, różne poglądy i w innym miejscu postawione granice dopuszczalnej wykładni konstytucji. Wreszcie w jakim stopniu będą w stanie pohamować własne ambicje i narazić na szwank własne interesy – również w sensie ekonomicznym, dumę i dobre imię, by w ostatecznym rozrachunku postąpić tak, jak tego wymaga konstytucja, racja stanu i odpowiedzialność za państwo.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Dwoje nowych w TK i Nawrockiego szachy 3D