Zmagania lobbystyczne dotyczące nowelizacji polskiej procedury cywilnej ożywiły szerszą dyskusję na temat zależności między intensywnością ochrony własności intelektualnej farmaceutyków a interesem publicznym i postępem medycznym. Wartościowa debata na ten temat wymaga oddzielenia rzetelnej wiedzy o skutkach intensyfikacji ochrony własności intelektualnej leków od spekulacji dotyczących tego zagadnienia oraz uwzględnienia realiów funkcjonowania polskiego sądownictwa.
Z zainteresowaniem zapoznaliśmy się z artykułem, opublikowanym na łamach „Rzeczpospolitej” 12 listopada, pt. „Jak to jest z tymi patentami w branży farmaceutycznej” autorstwa prof. Rafała Sikorskiego. Tekst ten – będący polemiką z wcześniejszą wypowiedzią na temat nowelizacji procedury cywilnej oraz nadużyć instytucji procesowych w celu sztucznego przedłużania monopolu na rynku leków – przykuł naszą uwagę, wywołując równocześnie poważne wątpliwości.
Przypomnijmy: prof. Sikorski – prezentując perspektywę tzw. producentów innowacyjnych (czyli globalnych koncernów farmaceutycznych) – akcentuje ich rolę w rozwoju leków oraz znaczenie prawa patentowego jako czynnika stymulującego postęp intelektualny i rozwój gospodarczy. Uzasadnia to kilkoma argumentami, m.in. tezami, iż ochrona patentowa „rekompensuje” innowatorom znaczne nakłady na badania i rozwój, szybsze wejście produktów firm generycznych (czyli tańszych odpowiedników) na rynek ogranicza zdolności przedsiębiorców innowacyjnych do poszukiwania nowych leków, a w interesie Polski – jako kraju „który chce uniknąć pułapki kraju średniego rozwoju” i aspirującego do grona państw G20 – jest utrzymanie daleko idącej ochrony praw własności intelektualnej.
Zmiany w procedurze cywilnej
Jednocześnie autor krytycznie wypowiada się na temat nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego z marca 2023 r., czyli zmiany przepisów ustawowych normujących procedurę udzielania zabezpieczenia w sprawach własności intelektualnej. Uzasadnieniem jej przyjęcia było dążenie do zapewnienia równości stron (realizacja zasady kontradyktoryjności) procesu oraz ograniczenie nadużyć przedsiębiorców innowacyjnych, którzy – stosując zabezpieczenie jako „prawną blokadę” – wydłużali okres ochrony patentowej, eliminując z rynku na dłuższy czas produkty farmaceutyczne oferowane przez konkurentów z grupy firm generycznych. Przed wejściem w życie wskazanej nowelizacji działo się to bez wiedzy i stanowiska pozwanego (obowiązanego). Dopiero dwa lata temu ustawodawca wprowadził jego wysłuchanie. Brak było ograniczeń czasowych do wytaczania tego typu żądań. Do k.p.c. dodano sześciomiesięczny termin zawity, ograniczający wykorzystywanie instytucji zabezpieczenia. Omawiane zmiany – co zdaje się ignorować prof. Sikorski – nie tylko spotkały się z pozytywnym przyjęciem ze strony polskich sędziów orzekających w sprawach spornych w obszarze własności intelektualnej, wpisują się w europejską tendencję ograniczania postępowań ex parte oraz wzmacniania pozycji obowiązanych w postępowaniach dotyczących zabezpieczenia roszczeń (kodyfikacja listów ochronnych, pism zaporowych itp.), ale przyczyniają się realnie do lepszej ochrony interesu budżetu refundacyjnego, sytuacji Narodowego Funduszu Zdrowia, a w konsekwencji polskiego pacjenta. Wyrażają to wprost liczne oficjalne stanowiska Ministerstwa Zdrowia. Co ciekawe zresztą, apele te spotykają się obecnie z obojętnością Ministerstwa Sprawiedliwości i Komisji Kodyfikacyjnej.
Czytaj więcej
To prawda: minister zdrowia nie jest od badania spraw patentowych, ale właśnie dlatego nie może z...