Z perspektywy premiera piątkowe spotkanie ze „środowiskiem prawniczym” było sprytnym pomysłem na „odczarowanie” społecznego odbioru feralnej kontrasygnaty, która umożliwia wybór tzw. neosędziego na stanowisko prezesa Izby Cywilnej SN. Kosztowny własnoręczny podpis wymagał, z politycznego punktu widzenia, działania neutralizującego. Polityka ma swoje prawa, którym podporządkować muszą się zapewne także prawnicy, jeśli zdecydują się na pełnienie politycznej roli. Z perspektywy prawnika rzecz jest jednak bardziej skomplikowana, ponieważ systemowe naruszenia praworządności były możliwe m.in. z powodu nadmiernej zażyłości prawników z politykami. Gotowości do realizacji celów politycznych w zamian za możliwość spełnienia własnych marzeń.