Fundusz Sprawiedliwości miał służyć do pomocy ofiarom przestępstw. Jednak wystarczyły drobne zmiany w przepisach o jego funkcjonowaniu, a polityczni dysponenci zaczęli traktować te środki jako pieniądze niemal prywatne/partyjne. Dokonywali za nie najzwyczajniej w świecie korupcji politycznej finansując np. zakup wozów strażackich we własnych okręgach wyborczych. Co więcej chwalili się tym publicznie argumentując, że strażakom te wozy są bardzo potrzebne.
Podobnie jest z Konstytucją, która w art. 45 ust. 1 gwarantuje wszystkim prawo do rozpatrzenia ich sprawy przez sąd. Nie ma w tym przepisie żadnych ograniczeń, natomiast są wymogi co do tego jaki to ma być sąd. Ma być sprawiedliwy, niezawisły, bezstronny, właściwy, niezależny, niezawisły. I sprawę ma rozstrzygnąć bez zbędnej zwłoki.
Wydawać by się mogło, że nie da się żadnemu organowi państwa, a w szczególności administracji podatkowej pozbawić obywatela tego najważniejszego prawa – prawa do sądu. Wystarczyła jednak niewielka zmiana Ordynacji podatkowej wprowadzająca tzw. fikcję doręczeń i z prawa do sądu uczyniono fikcję, ale „zgodną z procedurami”.
Czytaj więcej
Każdy obywatel, który płaci podatki, a mówimy o ponad 27 mln Polaków, musi wiedzieć, jakie są jego prawa i obowiązki. Przede wszystkim musi wiedzie...
Oczywisty jest obowiązek uiszczenia danin, bo państwo utrzymuje się z podatków. Gdy obywatel ich nie zadeklaruje w należnej wysokości to obowiązkiem organów podległych ministrowi finansów jest wydanie decyzji określającej kwotę zobowiązania jej ewentualne wyegzekwowanie, gdy nie zostanie dobrowolnie zapłacona.
Wydanie decyzji następuje po przeprowadzeniu przez organ określonej w ustawie procedury mającej z jednej strony zapewnić, że należna budżetowi kwota zostanie określona a z drugiej że zostanie to dokonane zgodnie z konstytucyjnymi zasadami, a w tym z prawem obywatela do czynnego udziału w postępowaniu. Oczywiście obywatel ma też zagwarantowane prawo do zaskarżenia decyzji do sądu administracyjnego.
Brak odbioru przez podatnika poprawnie kierowanej przez organ korespondencji nie może paraliżować prowadzenia postępowania. Z takim uzasadnieniem znowelizowano Ordynację podatkową wprowadzając tzw. fikcję doręczeń. Po 14 dniach przesyłkę uznaje się za doręczoną. Przepis ten miał dyscyplinować obywateli, zniechęcać do nieodbierania korespondencji i w wielu postępowaniach taki skutek wywoływał.
Jednak w RP od lat nie ma obowiązku meldunkowego i obywatel, który chce sprzedać mieszkanie musi się z niego wcześniej wymeldować, bo nikt nie kupi mieszkania z lokatorem.
Może on – jak Pan Jarek - zapomnieć poinformować bądź nie wiedzieć o obowiązku podania do urzędu skarbowego aktualnego adresu do korespondencji, zwłaszcza, gdy wie, że nie toczy się żadne postępowanie podatkowe. Nie może z tego powodu utracić najważniejszego prawa obywatelskiego jakim jest prawo do sądu.
Czytaj więcej
Ponad 18 tysięcy osób utraciło majątek płacąc jako podatek coś czego państwo od nich nie chciało, a nawet nie mogło chcieć. Oczywiście taki „podate...
W tej sprawie organ dostał od razu informacją od notariusza o sprzedaży. Miał też dostęp do bazy adresowej, z której wiedział, że się wymeldował z tego mieszkania. Jednak po 5 latach od sprzedaży wszczął postępowanie i wszystkie pisma wysyłał na adres mieszkania z którego się wymeldował. Było to działanie kompletnie bezmyślne ale zgodne formalnie z procedurami. To, że nie odebrał postanowienia o wszczęciu postępowania winno spowodować odpowiednią reakcję organu. Bo organ miał już wtedy pewność, że obywatel naprawdę nie wie o wszczęciu postępowania, co oznacza, że organ świadomie nie zapewnił mu czynnego w tym postępowaniu udziału, a jest to jego obowiązkiem.
Organ jednak zakończył to postępowanie wydając decyzję, która nakładała na niego podatek w sytuacji gdy on był z tego podatku zwolniony. Po 14 dniach decyzja stała się ostateczna, bo skoro o niej nie wiedział to się nie odwołał. O całej sprawie dowiedział się zaraz po tym jak decyzja stała się ostateczna, bo ten sam urząd skarbowy nie miał żadnych problemów ze znalezieniem Pana Jarka aby egzekwować zaległość z tej decyzji.
Praworządne państwo odmówiło mu przywrócenia terminu do złożenia odwołania, bo decyzja, okradająca go z majątku, została doręczona zgodnie z procedurami. Praworządne państwo przez lata egzekwowało tą należność, bo zgodnie z procedurami jest ono wymagalne. Odmówiło mu również stwierdzenia nieważności tej decyzji, bo jej niezgodność z prawem nie jest rażącym naruszeniem prawa. Że jej niezgodność decyzji z prawem mógł podnosić w postępowaniu odwoławczym i w skardze do sądu administracyjnego.
Nikt, włącznie z NSA w wyroku II FSK 1130/21 z 04.06.2024r. nie odniósł się do tego, że obywatel nie wiedział nie tylko o wszczęciu postępowania ale również o wydanej decyzji, więc nie mógł skorzystać z prawa do odwołania i do sądu. Wszyscy widzieli, że jest on okradany, ale ich zdaniem odbyło się to „zgodnie z procedurami”.
Skoro NSA nie widzi nic złego w okradaniu obywateli przez państwo „zgodnie z procedurami” to znaczy, że ważne są procedury a nie fakty/obywatel/prawo. Dlatego wszystkie instytucje jak tylko mogą to nadużywają uprawnień dbając jedynie o to aby to nadużywanie uprawnień było „zgodne z procedurami”. Takie państwo „z tektury” jak to określił klasyk.