Chrabota: Nie można budować mieszkań bez miejsc parkingowych. To patodeweloperka!

Deweloperzy nie chcą wymogu wystarczającej liczby miejsc parkingowych przy inwestycjach mieszkaniowych. Mamy więc wrócić do obyczajów rodem z PRL? W XXI wieku? Deweloperzy pewnie by tego chcieli. Ja nie. Bo czuję wstręt do komunałek. I patodeweloperki.

Publikacja: 29.02.2024 19:11

Chrabota: Nie można budować mieszkań bez miejsc parkingowych. To patodeweloperka!

Foto: AdobeStock

Kompletnie się nie dziwię, że deweloperom zależy na obaleniu przepisów, które zobowiązują ich do wyznaczenia określonej – dodajmy: wystarczającej – liczby miejsc parkingowych przy nowo podejmowanych inwestycjach mieszkaniowych. Przerzucenie tego obowiązku na gminy jest bardzo wygodne. Zamiast miejsc parkingowych można wybudować więcej mieszkań. To czysty zysk, bo metr kwadratowy mieszkania zawsze kosztuje więcej niż miejsce dla samochodu. Dobrze by było także, gdyby deweloperów zwolnić również z obowiązku dotrzymywania norm wysokości mieszkania, jego powierzchni, odległości między budynkami czy konieczności wyposażania lokalu w toaletę.

Czytaj więcej

Mniej miejsc postojowych to tańsze mieszkania, ale też zastawione autami chodniki

Bo każde mieszkanie się sprzeda!

Taka klitka przecież i tak się sprzeda (wszystko się sprzedaje), a za toalety mogą przecież robić publiczne wychodki. Więcej mieszkań, choćby najniższego standardu, to więcej kasy dla dewelopera. Zależność – powiedzmy – oczywista. Zwłaszcza dla tych, którzy nie pamiętają słusznie minionych lat Polski Ludowej. Bo to właśnie wtedy nasi budowlańcy, podążając śmiało za postępową myślą towarzyszy radzieckich, tworzyli komunałki z jednym kibelkiem i wspólną kuchnią na trzy rodziny czy mikromieszkanka z ciemnym aneksem kuchennym i łazienką wielkości klatki na króliki. 

Jak w PRL planowano miejsca parkingowe

Miejsca parkingowe? A jakże, planowano. Norma, którą pamiętam z Nowej Huty, wynosiła bodaj sześć miejsc parkingowych na blok z 48 mieszkaniami. Było postępowo i całkiem sprawiedliwie, bo rzeczywistość zgadzała się z normą. Mało kogo było stać na samochód.

Czytaj więcej

Deweloperzy mieszkaniowi w listopadzie: wyniki solidne, ale już bez gorączki

Szok przyszedł w latach, kiedy wraz z kapitalizmem wydatnie zwiększyła się flota mieszkańców robotniczych bloków. W walce o miejsca parkingowe dawano sobie po twarzy, blokowano się wzajem złośliwie lub nie, rysowano lakier gwoździem – ot, stosunki sąsiedzkie. Najbardziej cierpiały jednak trawniki rozjeżdżane grubym bieżnikiem do żywego błota.

Czy tak jest dalej? Już nie. Na naprawę socjalistycznej patologii wyłożono w całym kraju miliony. Poszerzono, zmieniono, uzupełniano. Tam, gdzie się dało, rzecz jasna. Jest fajnie. Będzie jeszcze fajniej. Ale żeby wracać do tamtych obyczajów w XXI wieku? Deweloperzy pewnie by tego chcieli. Piszący te słowa nie. Bo czuje wstręt do komunałek. I patodeweloperki, o której wszystkie te słowa.

Kompletnie się nie dziwię, że deweloperom zależy na obaleniu przepisów, które zobowiązują ich do wyznaczenia określonej – dodajmy: wystarczającej – liczby miejsc parkingowych przy nowo podejmowanych inwestycjach mieszkaniowych. Przerzucenie tego obowiązku na gminy jest bardzo wygodne. Zamiast miejsc parkingowych można wybudować więcej mieszkań. To czysty zysk, bo metr kwadratowy mieszkania zawsze kosztuje więcej niż miejsce dla samochodu. Dobrze by było także, gdyby deweloperów zwolnić również z obowiązku dotrzymywania norm wysokości mieszkania, jego powierzchni, odległości między budynkami czy konieczności wyposażania lokalu w toaletę.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Jacek Czaja: Lustracja zwycięzcy konkursu na dyrektora KSSiP? Nieuzasadnione obawy
Opinie Prawne
Jakubowski, Gadecki: Archeolodzy kontra poszukiwacze skarbów. Kolejne starcie
Opinie Prawne
Marek Isański: TK bytem fasadowym. Władzę w sprawach podatkowych przejął NSA
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Rząd Tuska w sprawie KRS goni króliczka i nie chce go złapać
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czy tylko PO ucywilizuje lewicę? Aborcyjny happening Katarzyny Kotuli