Karnawałowa zabawa w kotka i w myszkę, czyli o likwidacji mediów publicznych

Tak długo, jak nie zostanie uchwalona ustawa rekonstytuująca uprawnienia KRRiT, zakotwiczone w Konstytucji, nie ma możliwości wyłonienia organów lub przedstawicieli ustawowych spółek medialnych w sposób zgodny z porządkiem prawnym - pisze dr hab. Iwona Gębusia, radca prawny.

Publikacja: 28.12.2023 10:10

Karnawałowa zabawa w kotka i w myszkę, czyli o likwidacji mediów publicznych

Foto: AdobeStock

Przyczynkiem dla tej publikacji jest komunikat Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 27 grudnia 2023 r. o treści następującej: „W związku z decyzją Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o wstrzymaniu finansowania mediów publicznych podjąłem decyzję o postawieniu w stan likwidacji spółek Telewizja Polska S.A., Polskie Radio S.A. oraz Polskiej Agencji Prasowej S.A. W obecnej sytuacji takie działanie pozwoli na zabezpieczenie dalszego funkcjonowanie tych spółek, przeprowadzenie w nich koniecznej restrukturyzacji oraz niedopuszczenie do zwolnień zatrudnionych w ww. spółkach pracowników z powodu braku finansowania. Stan likwidacji może być cofnięty w dowolnym momencie przez właściciela.”

Z treści komunikatu można wysnuć motywy, jakie stały za podjęciem (jak można przypuszczać) uchwał walnego zgromadzenia o rozwiązaniu tych spółek.

Odnośna decyzja jest inspirowana politycznie, tj. stanowi bezpośrednią reakcję na posunięcie prezydenta w sprawie wstrzymania finansowania mediów publicznych. Innymi słowy, politycznie jest to wet za wet.

Czy uchwały o rozwiązaniu spółek medialnych rozwiążą spór prawny?

Z mojego punktu widzenia przystąpienie do likwidacji spółek może być potraktowane jako przejaw instrumentalnego traktowania prawa, które, przynajmniej w płaszczyźnie normatywnej, jest – ze względów praktycznych, funkcjonalnych i aksjologicznych – nieoczywiste.

Niewykluczone, że podjęcie uchwał o rozwiązaniu spółek dodatkowo skomplikuje sytuację spółek medialnych, a na spór polityczny nałoży dodatkową warstwę – batalię prawników, także sowicie wynagradzanych ze środków publicznych.

Dlaczego zatem otwarcie likwidacji jest wątpliwe?

Zarzut pozorności uchwał o rozwiązaniu spółek medialnych

Po pierwsze kontrowersje budzi samo brzmienie oficjalnego komunikatu opublikowanego w kanałach rządowych. Skoro decyzja ministra ma zabezpieczyć dalsze funkcjonowanie tych spółek, przeprowadzenie w nich koniecznej restrukturyzacji oraz niedopuszczenie do zwolnień zatrudnionych w ww. spółkach pracowników z powodu braku finansowania, to likwidacja, czyli zwijanie przedsiębiorstwa, w ogóle nie wchodzi w rachubę.

Proces likwidacyjny odbywa się celem dopełnienia czynności likwidacyjnych, których katalog określa przepis art. 468 § 1 KSH. Zgodnie z jego treścią likwidatorzy powinni zakończyć interesy bieżące spółki, ściągnąć wierzytelności, wypełnić zobowiązania i upłynnić majątek spółki (czynności likwidacyjne). Nowe interesy mogą podejmować tylko wówczas, gdy to jest potrzebne do ukończenia spraw w toku. Nieruchomości mogą być zbywane w drodze publicznej licytacji, a z wolnej ręki - jedynie na mocy uchwały walnego zgromadzenia i po cenie nie niższej od uchwalonej przez zgromadzenie.

Jeśli wolą ministra było przeprowadzenie restrukturyzacji, wymuszonej w obliczu możliwego zagrożenia niewypłacalnością, to należało zainicjować wszczęcie procedur restrukturyzacyjnych.

Różnica pomiędzy likwidacją a restrukturyzacją polega na tym, że w przypadku likwidacji jej celem jest definitywne zakończenie działalności, zaś w przypadku restrukturyzacji – sanacja majątkowa lub finansowa i powrót przedsiębiorstwa do normalnej działalności na rynku.

W konsekwencji powyższego stwierdzenia o likwidacji jako recepcie na zabezpieczenie bytu spółek medialnych należy zakwalifikować jako wyraz niezrozumienia instytucji rozwiązania spółki albo zwyczajnie - zamierzonej pozorności uchwał, motywowanych doraźnym interesem politycznym.

Czytaj więcej

TVP do likwidacji, ale galimatias prawny zostaje

Likwidacja do odwrócenia

Na pozorność uchwał wskazuje także następujący fragment komunikatu ministra: „Stan likwidacji może być cofnięty w dowolnym momencie przez właściciela.”

Skoro intencją ministra było przystąpienie do likwidacji tylko na wypadek nieuzdrowienia sytuacji finansowej spółek medialnych w określonej perspektywie czasowej, to należało skorzystać z instytucji warunkowego rozwiązania tych podmiotów. Z prawnego punktu widzenia nie ma przeszkód do podjęcia uchwał o rozwiązaniu spółek pod warunkiem zawieszającym, że np. zarząd nie przeprowadzi z sukcesem procesu restrukturyzacji i nie zabezpieczy źródeł finansowania dla kierowanej przez siebie korporacji w określonej perspektywie czasowej.

Podjęcie uchwał o rozwiązaniu spółek pod warunkiem zawieszającym (np. fiaska w procesie sanacji sytuacji finansowej tych podmiotów w konkretnym terminie) byłoby dużo bardziej przejrzyste dla wszystkich uczestników obrotu i obywateli oczekujących od rządzących transparentnych i wydolnych mediów publicznych.

Niemniej jednak, można się domyślać, że uchwały o rozwiązaniu spółek zostały podjęte bezwarunkowo, tyle że – jak bezceremonialnie stwierdzają decydenci – Polacy, nic się nie stało, wszystko można cofnąć. Kiedy? Tego komunikat nie precyzuje, więc trzeba przyjąć, że w swoim czasie – na wypadek ewentualnej zmiany okoliczności faktycznych i nastroju rządzących.

Ten sposób komunikacji politycznych piastunów budzi zastrzeżenia, ponieważ nie precyzuje żadnych limitów czasowych procesu likwidacji „na próbę” i pogłębia stan niejasności i chaosu wokół mediów publicznych.

To nie koniec awantury o media publiczne

Nie mam przekonania, że otwarcie likwidacji spółek medialnych przetnie węzeł gordyjski. Prędzej doprowadzi do kolejnego zapętlenia.

Mój sceptycyzm dotyczy m.in. nominacji likwidatorów, którzy z prawnego punktu widzenia nie są członkami organów, lecz wyłącznie przedstawicielami ustawowymi.

Niemniej jednak, zwłaszcza w przypadku procesu likwidacji „na próbę”, pozycja likwidatorów będzie nieomal tożsama ze statusem członków zarządu. Asumpt do tego typu konstatacji stanowi m.in. wypowiedź Marka Błońskiego (likwidatora PAP S.A.), który publicznie zapewnił, że „intencją Właściciela nie jest zaprzestanie działalności Agencji”, a na obecnym etapie „zmienia się jedynie prawna formuła działania”.

Skoro zdaniem decydentów w procesie likwidacji „zmienia się jedynie prawna formuła działania” (i spółka nie zmierza do rychłego końca), to status prawny likwidatorów powinien być oceniany tak jak w przypadku członków organów spółek medialnych.

Dlatego też, moim zdaniem weryfikacja legalności wniosków o wpis likwidatorów do rejestru powinna uwzględniać także zgodność czynności prawnych ze standardami konstytucyjnymi (w ramach rozproszonej kontroli konstytucyjności).

Wnioski płynące z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia 2016 r. (K 13/16) są w tym zakresie jednoznaczne i sprowadzają się do poszanowania rozdziału i niezależności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji („KRRiT”) i mediów publicznych od rządu, czego gwarantem powinny być odpowiednie mechanizmy ustawowe.

Zwłaszcza w sytuacji, gdyby proces likwidacji spółek medialnych miał się ciągnąć latami (aż do zmiany prezydenta lub nowych wyborów parlamentarnych), obsada menedżerów (choćby i legitymujących się formalnie statusem likwidatora) powinna być wolna od nieskrępowanej uznaniowości każdoczesnej władzy rządowej i politycznej, tj. spełniać standardy konstytucyjne.

Wobec powyższego, nawet w wypadku otwarcia likwidacji spółek medialnych, obóz rządzący powinien wprowadzić rozwiązania ustawowe, które przywracają kompetencje KRRiT w procesie nominacji decydentów mediów publicznych i przewidują gwarancje niezależności odnośnych spółek od władzy wykonawczej.

Z mojego punktu widzenia tak długo, jak nie zostanie uchwalona ustawa rekonstytuująca uprawnienia KRRiT, zakotwiczone w Konstytucji, nie ma możliwości wyłonienia organów lub przedstawicieli ustawowych spółek medialnych w sposób zgodny z porządkiem prawnym.

W takiej sytuacji, w obliczu inercji lub dezynwoltury władzy ustawodawczej i wykonawczej, otwiera się i tak pole dla władzy sądowniczej, tj. w tym przypadku sądu rejestrowego.

Od topora, jaki może dzierżyć referendarz sądowy lub sędzia w KRS, politycznym piastunom może być niełatwo uciec.

Pierwszą okazją do konfrontacji będzie wpis otwarcia likwidacji, który może uniemożliwić postanowienie o zabezpieczeniu poprzez zakaz wpisu, wydane w następstwie np. wniosku prokuratora kwestionującego uchwałę walnego zgromadzenia o rozwiązaniu spółki.

Po drugie, sąd rejestrowy może powziąć wątpliwości dotyczące powołania likwidatora z pominięciem roli KRRiT (z uwagi na brak odpowiednich unormowań ustawowych).

Po trzecie, w myśl art. 463 § 4 KSH na wniosek osób mających w tym interes prawny sąd rejestrowy może, z ważnych powodów, odwołać likwidatorów i ustanowić innych, co także może stać się punktem zapalnym w procesie zarzadzania spółek medialnych.

Po czwarte, sąd rejestrowy i tak będzie musiał ocenić legalność wyboru nowych członków rad nadzorczych, ponieważ w okresie likwidacji nadal funkcjonuje rada nadzorcza i jej uchwały są konieczne dla dokonania szeregu czynności przez likwidatorów (art. 462 KSH).

Spór prawny wokół spółek medialnych się nie skończył. Wciąż m.in. od sądów (także rejestrowych) zależeć będzie dla kogo po karnawale przyjdzie czas na gorzkie żale.

Dr hab. Iwona Gębusia, radca prawny

Czytaj więcej

Dwa scenariusze na radiowo-telewizyjne uzdrowienie

Przyczynkiem dla tej publikacji jest komunikat Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 27 grudnia 2023 r. o treści następującej: „W związku z decyzją Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o wstrzymaniu finansowania mediów publicznych podjąłem decyzję o postawieniu w stan likwidacji spółek Telewizja Polska S.A., Polskie Radio S.A. oraz Polskiej Agencji Prasowej S.A. W obecnej sytuacji takie działanie pozwoli na zabezpieczenie dalszego funkcjonowanie tych spółek, przeprowadzenie w nich koniecznej restrukturyzacji oraz niedopuszczenie do zwolnień zatrudnionych w ww. spółkach pracowników z powodu braku finansowania. Stan likwidacji może być cofnięty w dowolnym momencie przez właściciela.”

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Ewa Łętowska: Złudzenie konstytucjonalisty
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Podsłuchy praworządne. Jak podsłuchuje PO, to już jest OK
Opinie Prawne
Antoni Bojańczyk: Dobra i zła polityczność sędziego
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Likwidacja CBA nie może być kolejnym nieprzemyślanym eksperymentem
Opinie Prawne
Marek Isański: Organ praworządnego państwa czy(li) oszust?