Isański: NSA to sąd czy prywatny folwark sędziów? O podejściu do podejmowania uchwał

Właśnie Prezes NSA oddalił kolejny wniosek Fundacji nie skierował do podjęcia uchwały przez 7 Sędziów NSA ujednolicającej orzecznictwo.

Publikacja: 21.07.2023 08:22

Isański: NSA to sąd czy prywatny folwark sędziów? O podejściu do podejmowania uchwał

Foto: rp.pl / Paweł Rochowicz

Tym razem w sprawie rozbieżności dotyczącej stwierdzenia nieważności decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa. Pomimo tego, że w bazie orzeczeń jest wiele wyroków, które rażące naruszenie prawa wiążą ze skutkami jakie wywołuje ostateczna decyzja i wiele, które stanowczo twierdzą, że o rażącym naruszeniu prawa nie decydują skutki jakie powoduje decyzja.

Swoim orzecznictwem(!) NSA dokonał całkowitej zmiany przepisów dotyczących podejmowania uchwał przez ten sąd w sprawach podatkowych. W efekcie oderwał ich treść od intencji ustawodawcy na sprzeczną z zasadami elementarnej logiki oraz lekceważącą prawa obywateli. To zdumiewające prawotwórstwo wygodne jest dla sądu, który niemal całkowicie zlikwidował podstawowy mechanizm nadzoru nad jakością orzeczeń i sędziów, bo pozwala przykryć, nawet porażające, ich błędy.

Sąd administracyjny to mały sąd, wszystkich sędziów jest około 500, sprawami podatkowymi zajmuje się może połowa z nich. Wyroki w sprawach podatkowych wydawane są w obu instancjach w składzie 3 sędziów. Nawet jedna sprawa zakończona budzącym wątpliwości wyrokiem oznacza, że 6 sędziów ma inne zdanie niż prezentowane dotychczas przez ich kolegów. Musi to powodować odpowiednią reakcję sądu, a nie milczenie, zamiatanie problemu pod dywan, jak jest do tej pory.

Czytaj więcej

Marek Isański: Dlaczego NSA nigdy nie myli się na korzyść obywateli?

Sędziowie w wojewódzkich sądach administracyjnych mają uposażenia takie jak sędziowie sądów apelacyjnych a sędziowie NSA takie jak sędziowie sądu najwyższego. Stanowią więc sędziowską elitą. Każdy ich wyrok, nawet ten, który okaże się błędny, musi spełniać wysokie standardy.

Powtarzam, sąd administracyjny ma prawo się od czasu do czasu pomylić, ale pamiętać należy, że pomyłki sądu to krzywda ludzi, a wyroki to nie zabawa w piaskownicy. Nigdy wyroki nie mogą nigdy być wynikiem wybryków orzeczniczych. Zwłaszcza wydawanych przez elitę sędziowską. Sąd może się mylić, ale zawsze musi swoje stanowisko racjonalnie uzasadnić. Nie jest wyrokiem orzeczenie nie odnoszące się do istoty sprawy, do postawionych przez podatnika w skardze zarzutów, nie ustalające stanu prawnego i faktycznego. Nie jest wyrokiem w szczególności stwierdzenie, że organ ma rację z uzasadnieniem, które jest przepisaniem stanowiska organu, a podatnik nie ma racji, bo rację ma organ. Uzasadnienie wyroku nie może być tautologią. Podstawowym obowiązkiem sądu jest wykazanie podatnikowi dlaczego jego argumenty nie zasługują na uwzględnienie. Zbędne w wyroku jest uzasadnianie argumentów organu, bo przecież organ zrobił to w decyzji z którą obywatel się nie zgadza. Dlatego kluczowe znaczenie w wyroku ma rzetelne odniesienie się do całokształtu sprawy i argumentów podatnika.

I rzecz najważniejsza : podatki są obiektywne, czyli albo od danego zdarzenia jest określony podatek albo go nie ma. Nie może w podatkach być sytuacji, że w określonej sytuacji dla jednych sędziów jest podatek, a dla innych go nie ma.

Jeśli tych elementarnych wymogów orzeczenie nie spełnia to obligatoryjnie powinno być wszczynane z urzędu postępowanie dyscyplinarne wobec sędziów, którzy w sposób oczywisty naruszyli prawo, czym naruszyli godność urzędu sędziego. O krzywdzie wyrządzonej obywatelowi takim pseudo orzeczeniem nigdy kierownictwo NSA nawet nie wspomniało. Takie osoby dla dobra wymiaru sprawiedliwości powinny być odsuwane od orzekania.

Biorąc powyższe pod uwagę należy dokonywać wykładni przepisów dotyczących podejmowania uchwał przez NSA w sprawach podatkowych. Zgodnie z art. 15 par. 1 pkt 2 ustawy prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (ppsa) NSA podejmuje uchwały mające na celu wyjaśnienie przepisów prawnych, których stosowanie wywołało rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych. A zgodnie z pkt. 1 tego artykułu podejmuje uchwały gdy istnieje poważne zagadnienie prawne.

Czyli na postawie pkt. 1 uchwały podejmowane są przed ewentualnym skrzywdzeniem obywatela przez sąd, a na podstawie pkt 2 po tym jak sąd skrzywdził obywatela.

Uchwały, co oczywiste, mają porządkować ewentualne błędy w funkcjonowaniu sądu administracyjnego i to jak najszybciej. Mają służyć realizacji praworządności, a nie wygodzie funkcjonowania sądu administracyjnego.

Tymczasem NSA „wymyślił”, że przepis pkt 2 art. 15 ppsa dotyczy „trwałego i wzmacniającego się rozbieżnego orzecznictwa”. Wydał nawet 2 postanowienia w tej sprawie w składzie 7 sędziów: II FPS 6/06 i I FPS 6/13.

Podczas gdy w przepisie nie ma ani słowa ani o trwałym ani o wzmacniającym zjawisku rozbieżności. Mowa jest jedynie o przepisach, których stosowanie wywołało rozbieżności. Przecież już tylko jeden „inny” wyrok oznacza, że aż u 6 sędziów stosowanie przepisu wywołało rozbieżności. Jeśli interpretacja NSA tego przepisu nie jest skandalicznym prawotwórstwem, bo trudno znaleźć bardziej porażający przykład prawotwórstwa zmieniającego obowiązujące prawo.

Skoro art. 15 pkt 2 mówi o wyjaśnieniu przepisu, który spowodował rozbieżności w orzecznictwie, to rozbieżność może dotyczyć nawet jednego czy dwóch wyroków.

Nic się nie musi wzmacniać. Sześciu mądrych sędziów (przecież to elita prawnicza) zinterpretowało przepis podatkowy w określony sposób a inni (może też sześciu albo więcej) mądrych sędziów zinterpretowało ten przepis inaczej. Jest wiec rozbieżność i należy podjąć uchwale aby wyjaśnić przepis, który tą rozbieżność spowodował.

Takie kulturalne sformułowanie treści art. 15 pkt 2 ma na celu wykazanie administracji i obywatelom, że wyrok, który dokonał innej wykładni niż przyjęta w uchwale wyjaśniającej, jest po prostu błędny. Nie wolno się więc na niego powoływać i jeśli ktoś ma zapłacić podatek na podstawie decyzji, która dokonała takiej błędnej wykładni przepisu to należy stwierdzić nieważność takiej decyzji, a gdyby nie było to możliwe to należy umorzyć zaległość w ramach realizacji interesu publicznego, bo państwo nie może czerpać korzyści z błędów popełnianych przez jego funkcjonariuszy.

Dokonana zaś przez NSA wykładnia w/w art. ppsa jako trwałego i wzmacniającego się rozbieżnego orzecznictwa to w istocie przyzwolenie na funkcjonowanie różnych linii orzeczniczych, co w podatkach, które są obiektywne jest niedopuszczalne. Ale jest to bardzo wygodne dla sędziów, którzy orzekać mogą jak chcą i nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. Niestety utraconym przez to majątkiem obywateli nikt się nie interesuje, bo paradoksalnie do ochrony tego majątku Konstytucja powołała właśnie ten sąd.

Racjonalne, zgodne z prawem podejście kierownictwa NSA do podejmowania uchwał dałoby dodatkowo możliwość obiektywnej analizy jakościowej pracy tego sądu. Być może kierownictwu sądu na tym nie zależy? O tym napiszę wkrótce.

Tym razem w sprawie rozbieżności dotyczącej stwierdzenia nieważności decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa. Pomimo tego, że w bazie orzeczeń jest wiele wyroków, które rażące naruszenie prawa wiążą ze skutkami jakie wywołuje ostateczna decyzja i wiele, które stanowczo twierdzą, że o rażącym naruszeniu prawa nie decydują skutki jakie powoduje decyzja.

Swoim orzecznictwem(!) NSA dokonał całkowitej zmiany przepisów dotyczących podejmowania uchwał przez ten sąd w sprawach podatkowych. W efekcie oderwał ich treść od intencji ustawodawcy na sprzeczną z zasadami elementarnej logiki oraz lekceważącą prawa obywateli. To zdumiewające prawotwórstwo wygodne jest dla sądu, który niemal całkowicie zlikwidował podstawowy mechanizm nadzoru nad jakością orzeczeń i sędziów, bo pozwala przykryć, nawet porażające, ich błędy.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Fundusz nieprawidłowości. Ktoś za to odpowie, ale czy ci, którzy powinni?
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: ZUS in Digital Age, czyli zlikwidować urzędy skarbowe
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Kampania za rządowe pieniądze? Krzysztof Szczucki prochu nie wymyślił
Opinie Prawne
Piotr Podgórski: Jak walką z cyberzagrożeniem wylewamy dziecko z kąpielą
Opinie Prawne
Tomasz Justyński: Czy to już koniec zasiedzenia, jakie znamy?