Rolą uczonego jest eksperymentowanie, stawianie odważnych, kontrowersyjnych śmiałych tez i ich obrona. Natomiast jak świat światem, rolą sądów było wymierzanie sprawiedliwości. Czyli jak pisał Ulpian : trwałe i stałe dążenie do tego aby każdemu oddać to co mu się należy. Jeśli więc państwo wadliwą decyzją ograbiło obywatela z majątku to rolą sądu jest taką decyzję wycofać z obrotu prawnego. Pozostawianie w obrocie prawnym niezgodnych z prawem decyzji jest zaprzeczeniem wprost konstytucyjnego zadania sądów administracyjnych - sformułowanego w art. 184 - jakim jest kontrola działania administracji.

Ponad pół roku temu na tych łamach opisywałem eksces orzeczniczy tego samego sędziego/profesora, który po ponad 2 latach od zmiany linii orzeczniczej wydał całkowicie sprzeczny z tą linią wyrok II FSK 770/18. W ten sposób zaaprobował ograbienie obywatela z jego majątku, który jako sędzia ma konstytucyjny obowiązek chronić.

Czytaj więcej

Marek Isański: eksces orzeczniczy a utrata majątku

Wyrok był tym bardziej bulwersujący, ponieważ ten sam sędzia/profesor kilka miesięcy wcześniej i kilka miesięcy później wydał wyroki całkowicie przeciwne, zgodne z linią orzeczniczą. Wydawać się mogło, że to jednostkowy wybryk, na który po publikacji zareaguje kierownictwo sądu.

Nic takiego się nie stało, a wręcz przeciwnie. Ten sędzia/profesor po wylosowaniu go na sprawozdawcę w analogicznej sprawie II FSK 997/20 nie uznał za właściwe wyłączyć się z tej sprawy pomimo tego, że 4 lata wcześniej był już sprawozdawcą w tej sprawie, gdy sąd pierwszy raz zajmował się skargą podatnika. Wydał wówczas prawomocny, ale niezgodny z prawem wyrok - II FSK 2832/16.

Do takich właśnie sytuacji adresowany jest art. 19 uppsa: „…sąd wyłącza sędziego na jego żądanie lub na wniosek strony, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie.”. Niezrozumiałe jest, że postanowił wydać wyrok jeszcze raz w sprawie, w której wcześniej wydał błędny wyrok, czyli pomimo tak oczywistej wątpliwości co do jego bezstronności w danej sprawie.

Z ustnego uzasadnienia wyroku oddalającego skargę podatnika można się dowiedzieć, że naczelną zasadą prawa jest pewność prawa. Nie wiadomo ani z którego artykułu Konstytucji ani którego artykułu ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ta zasada ma wynikać. Jest to pogląd sprzeczny z powszechnie przyjmowanym i wynikającym z Konstytucji, że rolą sądu jest wymierzanie sprawiedliwości. Pewność prawa może być pochodną sprawiedliwości, ale nie odwrotnie.

Do tego profesora/sędziego podatnik miał pecha - jego sprawa pierwszy raz rozpoznawana była przed zmianą linii orzeczniczej i wtedy sąd pomylił się w wyroku stwierdzając, że podatnik źle się rozliczył. Sędzia uważał że skoro sprawa dalej jest przedmiotem rozpoznawania przez sąd, to ważniejsze jest związanie tym błędem niż prawo do zapłaty jedynie takiego podatku jaki wynika z ustawy. Zaiste pogląd dość oryginalny.

Czyli podatnik dowiedział się, że ma zapłacić jako podatek coś co podatkiem nie jest, ale jest wynikiem błędnej decyzji administracyjnej zaakceptowanej przez NSA w czasie gdy sądy powszechnie wydawały błędne wyroki w tych sprawach. To, że sąd jako instytucja przyznał się do błędu i całkowicie skorygował linię orzeczniczą nie przekłada się w żaden sposób na sytuację tego podatnika.

Miałoby to dodatkowe znaczenie gdyby w tzw. międzyczasie podjęta została uchwała 7 Sędziów NSA, z której wynikałoby, że pogląd sądu w sprawie tego podatnika był błędny. Wówczas bowiem sędzia/profesor bardziej byłby związany uchwałą niż prawomocnym wyrokiem wydanym w tej sprawie. Jednak uchwała 7 Sędziów NSA w tej sprawie nie została podjęta, bo nie było takiej potrzeby ani możliwości. Nie było rozbieżności orzeczniczej ani nie było poważnego zagadnienia prawnego. Nie było więc podstaw do podjęcia uchwały, o czym wszyscy doskonale wiedzą.

Natomiast przyznanie się przez NSA poprzez dokonanie zmiany linii orzeczniczej, że pierwotnie prezentowane podejście było całkowicie błędne, ma w okolicznościach sprawy o wiele większą moc niż podjęcie uchwały. W takiej sytuacji powoływanie się przez sędziego/profesora na wyrwany z kontekstu przepis art. 153 uppsa o związaniu, bez uwzględnienia obowiązku kontroli działania administracji przez sąd, prowadzi do absurdalnych konsekwencji, jaką jest oddalenie słusznej skargi na oczywiście błędną decyzję.

Jednocześnie ten sędzia/profesor, wydając ten wyrok, dał kolejny dowód na to, że poważnej refleksji wymaga automatyczne powoływanie czynnych pracowników nauki na sędziów, przynajmniej w sprawach podatkowych. Osobną sprawą jest jak długo społeczeństwo i RP wytrzymają wybryki tego sędziego/profesora kompromitujące państwo? A najważniejszą sprawą jest to jak długo jeszcze stosowanie polskiego prawa podatkowego będzie chaosem, rujnującym życie prawnicze, społeczne i gospodarcze.