Jerozolima nie mniej niż Ateny wpływa na nasze, rzymskie postrzeganie świata przez pryzmat prawa: porządkowania sytuacji społecznych oraz skutecznego i racjonalnego rozwiązywania konfliktów.

Trąci myszką ewentualny projekt (termin ten zrobił ostatnio największą karierę) Ateny–Rzym.

O wpływie filozofii greckiej na prawo rzymskie (raczej nie odwrotnie) powiedziano chyba wszystko. Jasne że trzeba o tym pamiętać i tego uczyć. Projekt Jerozolima–Rzym zdaje się natomiast ciekawszy i nowatorski. Odwołuje się do doświadczenia prawnego szerokich kręgów nie tylko rzymskiego społeczeństwa, ale do narodowego zjednoczenia wokół prawa i doświadczeń z tego płynących w Starym i w Nowym Przymierzu. Zniewolone przez Rzym Grecja i Ziemia Święta podbiły dzikiego zwycięzcę. A Izrael jest o tyle bliższy Rzymianom, że w obu przypadkach idzie nie o relacje prawo–filozofia, lecz o przejawy świadomości prawnej, o użyteczność regulacji, o szczere zainteresowanie wykładnią prawa w codziennym życiu.

Najnowszy numer rocznika filozoficznego „Teologia Polityczna" ukazał się pod znamiennym tytułem „My, Rzymianie". Mówi o polskim widzeniu świata: chętnie odwołujemy się do dziedzictwa Kwirytów, zwłaszcza do ich republikańskich tradycji. W sobie dostrzegamy ich cząstkę. Trwają obchody 1050. rocznicy chrztu Polski, a przecież i cesarstwo rzymskie uznało w pewnym momencie dziejów chrześcijaństwo za swoją religię i przyjęło Nowy Testament z wszystkimi tego konsekwencjami. W kręgu tego oddziaływania znaleźliśmy się na dobre od 966 r. w dwójnasób: jako rzymscy i jako katolicy. Nie bez powodu w Akademii Krakowskiej 1364 r. król Kazimierz chciał mieć wydział prawa w składzie: trzy katedry prawa kanonicznego i pięć prawa rzymskiego.

Studenci UW półtora roku przygotowywali niedawną konferencję „Wykładnia prawa: Jerozolima–Rzym–Warszawa". Trzecie z miast nie tylko ze względu na Aleje Jerozolimskie z palmą... Uznali, że o prawniczym doświadczeniu judaizmu biblijnego oraz rabinicznego nie mają pojęcia. Zaprosili ekspertów, ale też chcieli się uczyć, opracowując tematy własnych wystąpień. W trakcie prac wstępnych zdali sobie sprawę np., że najstarsze przekazy spisane potem w Księgę Wyjścia to wcale nie barwna opowieść o żydowskim księciu Egiptu, o plagach i cudach czy o Mojżeszowym prowadzeniu przez pustynię. Najwcześniejszy fragment to obecne rozdziały 20 i następne. Rozpoczyna się on Dekalogiem. Zawiera wiele innych, szczegółowych przepisów. Ich dokładne brzmienie i przestrzeganie decydowało o zachowywaniu Przymierza, a w konsekwencji o przynależności do Narodu. Przekazane nam w tym fragmencie prawo formowało wspólnotę na 1200 lat przed Chrystusem! A było stosunkowo dojrzałe, jak np. przepis: „jeśli otworzy studnię lub ją wykopie, a nie przykryje, i wpadnie tam wół albo osioł, musi wyrównać szkodę". Rzymianie dopiero w 286 r. przed Chr. przyjęli podobnie ogólną regulację. Najsłynniejsza z rzymskich ustaw – lex Aquilia przewidywała w I rozdziale odpowiedzialność odszkodowawczą za zabicie, a w III za zranienie cudzego zwierzęcia o szczególnym znaczeniu dla prac i transportu. Ku poszerzeniu ochrony prowadziła następnie interpretacja ustawy przez prawników rzymskich. Wszystko zaś stało się dla XVII i XVIII w. inspiracją do sformułowania zasady, że każdy przypadek szkody wyrządzonej na skutek braku staranności sprawcy uzasadnia jego odpowiedzialność. Takie rozszerzenie lex Aquilia do postaci generalnej klauzuli deliktowej pojawiło się w kodeksach cywilnych francuskim i austriackim, a w konsekwencji w polskim.

Na konferencji pytano ekspertów o spory dotyczące wykładni w relacji Stary–Nowy Testament. Jezus podejmował z uczonymi w prawie równą dyskusję (kluczowym było w końcu ukazać, że w Nim właśnie spełniają się nie tylko proroctwa, lecz i prawo). Nawet jednak żartem nie sposób Chrystusa uważać za prawnika. Słuchający Go zauważyli, że mówił jak „ten, który ma władzę". Bibliści wyjaśnili, że występował jako suweren, a więc prawodawca. Porządek źródeł prawa rzymskiego nauczył nas realizmu: prawnicy przez swe interpretacje i opinie tworzą prawo. Doświadczenie judeochrześcijańskie uświadamia nadto kolosalną, kategorialną różnicę między prawnikiem a suwerenem.

Autor jest profesorem nauk prawnych, kierownikiem Katedry Prawa Rzymskiego na Wydziale Prawa i Administracji UJ, wykłada na Wydziale Prawa i Administracji UW