Trudno nie przyznać słuszności poniedziałkowej decyzji prezesa Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego Adama Rocha, który doszedł do wniosku, że dalsze zawieszenie sędziego Pawła Juszczyszyna w służbowych obowiązkach jest niezasadne. Choć złośliwi komentują, że gdy było polityczne zapotrzebowanie na zawieszanie sędziów broniących praworządności, to Izba ich zawieszała, a gdy zapotrzebowanie się zmienia – to ich odwiesza. A parlament przyjmuje ustawę likwidującą Izbę Dyscyplinarną, która orzekające w niej osoby rozrzuci po całym Sądzie Najwyższym, tworząc nowe kłopoty.

Czytaj więcej

Sędzia Juszczyszyn ma wrócić do orzekania. Decyzja Izby Dyscyplinarnej

Prawdziwym problemem jest – z punktu widzenia TSUE – że upolityczniono procedurę wyboru sędziów, która wcześniej polityczna nie była. I że decyzje dyscyplinarne wobec sędziów podejmuje organ powstały w wyniku tego upolitycznienia. Tak było w sprawie Pawła Juszczyszyna z Olsztyna. Zawieszono go za to, że postanowił zbadać, czy sędzia Maciej Nawacki, członek ówczesnej i obecnej KRS, zebrał wystarczającą liczbę podpisów pod swą kandydaturą do tej Rady.

Protestowano w kraju i za granicą, sąd pracy nakazał przywrócenie go do orzekania, ale Izba Dyscyplinarna oraz sędzia Nawacki, prezes olsztyńskiego sądu, byli nieugięci. Status Izby podważył Sąd Najwyższy i unijny trybunał sprawiedliwości, co natychmiast spotkało się z kontrakcją władzy i wybranego przez nią Trybunału Konstytucyjnego. Ale to nie oni w tej grze rozdają karty.

Żądanie przywrócenia do orzekania zawieszonych sędziów to jeden z warunków, jakie unijny trybunał sprawiedliwości stawia polskim sądom obok likwidacji Izby Dyscyplinarnej i pożegnania się z orzekającymi w niej osobami oraz zmianami zasad wyboru nowych sędziów. Bruksela, z którą negocjuje rząd i prezydent, ma ochotę umożliwić Polsce korzystanie ze środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Ale to tylko uzgodnienia polityczne.

Na końcu tej drogi jest bowiem jeszcze decyzja TSUE, który może nie uznać decyzji polityków za wystarczające. Ale to zapewne dopiero za jakiś czas. Może nawet po wyborach?

Paweł Juszczyszyn, który wraca do orzekania, to tylko jeden z kilkunastu sędziów z całego kraju zawieszonych nie w związku z klasycznym przewinieniem dyscyplinarnym, lecz za wydane orzeczenie. Czy prezes Roch odwiesi też pozostałych? A czy w dalszej kolejności członkowie Izby Dyscyplinarnej wrócą na poprzednie stanowiska w sądach lub przejdą w stan spoczynku? Czy zmieni się sposób wybierania KRS, a Trybunał Konstytucyjny uchyli orzeczenia o wyższości prawa krajowego nad unijnym? I czy na koniec prezydent przyjmie ślubowanie od trzech sędziów TK, w miejsce których wybrano inne osoby? No nie wiem.

Czytaj więcej

Nawacki: przywrócę Juszczyszyna niezwłocznie. Juszczyszyn: nie wierzę