Czy wprowadzenie tzw. ustawy izolacyjnej nie jest potwierdzeniem jej całkowitej klęski, nie tylko w odniesieniu do osób, które dokonały najcięższych przestępstw?

Czy utworzenie specjalnego ośrodka, ?w którym przetrzymywani będą wolni przecież ludzie, chociaż nierokujący, nie jest przyznaniem się do jakiegoś  systemowego błędu? Trzeba by pilnie wyciągnąć  ?z tego wnioski.

Od wielu lat polska polityka karna zmierzała w kierunku zaostrzenia kar izolacyjnych. Potwierdzały to rozliczne doraźne nowelizacje prawa karnego. Powstała sytuacja wręcz schizofreniczna. Bo oto obok dominował pogląd, poparty zresztą licznymi badaniami, że polskie zakłady karne nie resocjalizują. Stają się wręcz fabrykami przestępców.

W ostatnim czasie następuje pewien systemowy odwrót od izolacyjnej polityki karnej, o czym świadczą przymiarki ?do głębokich zmian w prawie karnym ?i przesunięcie akcentów na kary ?wolnościowe.

Motorem zmian nie jest jednak klęska polityki resocjalizacyjnej, ale przepełnienie więzień i dziesiątki tysięcy skazanych, którzy nie mogą odbyć kary.

Szkoda, że przygotowując tak szeroko zakrojoną reformę, ustawodawca nie dostrzega, że powinna ona pociągnąć za sobą również zmiany w modelu resocjalizacji, dostosowujące go do nowej polityki karnej. Same elektroniczne obrączki pewnie problemu powrotu na drogę przestępczą nie rozwiążą.

Być może głośna sprawa Bestii z Piotrkowa i kontrowersje związane z ustawą izolacyjną zmuszą ustawodawcę do refleksji.

Dyskusję o tym rozpoczynamy już dziś, ?w najnowszym numerze „Rzeczy o Prawie". Profesor Marek Konopczyński rozprawia się z mitami i półprawdami o resocjalizacji. Zapraszam do lektury.