Kiedy czytam coraz częstsze sentencje orzeczeń, wyroków sądów administracyjnych dotyczące obowiązków i powinności samorządów zrzeszających profesjonalnych prawników, widzę wyraźną skłonność do wywodzenia ich z natury służby publicznej radcy prawnego lub adwokata czy też teorii oraz praktyki zawodu zaufania publicznego.
To dobrze, że sądy zauważają, iż bierzemy na barki szczególne powinności. To dobrze, że opierają orzecznictwo na naszej przynależności do elitarnego, bo przecież określonego w Konstytucji RP grona zawodów zaufania publicznego. Taką postawę nazwijmy rewersem medalu, czyli tą jego stroną, która jest w założeniu uzupełnieniem awersu. Dobrze by jednak było, gdyby wszystkie instytucje dostrzegły również awers – czyli jego podstawową, ważniejszą stronę. I nie chodzi mi o to, że orzeczenia sądów administracyjnych są małej wagi, lecz o to, że stanowią one, istotny co prawda, ale wyrywek naszej praktyki. Umówmy się zatem, że awersem jest cała reszta. Mamy bowiem prawo spodziewać się nie tylko egzekwowania od nas obowiązków wypływających z bycia radcami prawnym, członkami samorządu zawodu zaufania publicznego, ale również uznania naszych praw.
Na rewersie medalu można by umieścić wizerunek radcy prawnego, od którego mityczny władca tylko wymaga i ewentualnie go karze. Na awersie zaś chętnie widziałbym władcę , który nagradza i pomaga. Warto uzmysłowić sobie, że wykonywanie zawodu prawniczego to nie tylko obowiązki. To żelazna służba na rzecz społeczeństwa i konstytucji. Mam jednak nieodparte wrażenie, że gdzieś zgubiła się nam druga strona medalu. Niedopuszczalne jest, by władca nie dostrzegał, że stawki minimalne prawników za czynności z urzędu są już nie tyle niskie, ile praktycznie żadne. Trudno pogodzić się z faktem, że przez ostatnie dziesięć lat zderegulowano nasz rynek w stopniu rzadko spotykanym w Europie, w zamian nie dając nic...
Dyskusje o choćby częściowym rozszerzeniu przymusu adwokackiego odbijają się od muru kompletnego niezrozumienia. Jakie niby mamy prawo domagać się czegoś dla siebie, skoro jest tak dobrze? – słyszę. Otóż mamy prawo i obowiązek postulować zmiany leżące w interesie radców prawnych. Kto ma to za nas zrobić? Mityczny władca, który widzi tylko rewers, pomijając awers medalu? W mojej ocenie mamy niezbywalne obowiązki wobec obywateli i kraju – mamy także swoje prawa i aspiracje, które nie wykraczają przy tym poza zdrowy rozsądek. Dziś medal obrazujący dolę profesjonalnych prawników byłby białym krukiem na rynku. Każdy kolekcjoner chciałby zapewne taki posiadać. Ma tylko jedną stronę. Druga jest jeszcze nawet nieoszlifowana.
Autor jest wicedziekanem Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie