Reklama

Piotr Zaremba o Łukaszu Kamińskim w IPN

Raz stało się w Polsce coś dobrego. Konkurs na ważne stanowisko wygrał młody człowiek, bez politycznych koneksji, a kompetentny. Przychodzący zreformować instytucję, a nie niszczyć jej dorobek, którego jest sam ważną częścią. Myślę o Łukaszu Kamińskim desygnowanym przez Radę IPN na jego prezesa.

Można odnieść wrażenie, że scenariusz miał być inny. PO wywierała w ostatnich latach naciski na IPN i chciała widzieć na jego czele kogoś bliższego swoim interesom. Była przekonana, że częściowo korporacyjny model wyborów – przez środowiska akademickie – kogoś takiego wyłoni.

Ale też trzeba uczciwie przyznać, że Sejm, wybierając ostatecznie głosami koalicji członków Rady IPN, nie kierował się żadną mechaniczną zasadą. Czy to na skutek czyjegoś zamysłu, czy błogosławionego chaosu nie wprowadzono tam wyłącznie swoich. Ani stawiano tylko na ludzi, którzy wyżywali się w atakach na poprzedniego szefa IPN.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama