Jeśli w istocie niemal cztery miliony wyborców Mentzena i Zandberga głosowało w pierwszej turze wyborów prezydenckich z intencją opowiedzenia się przeciw duopolowi PiS i PO, to efekt po drugiej turze jest zupełnie odwrotny. Burzyciele systemu tylko wzmocnili Jarosława Kaczyńskiego i jego partię, jeden z filarów duopolu. Oczywiście przy założeniu, że Karol Nawrocki jako prezydent będzie wykonawcą politycznej woli prezesa w większym stopniu niż Andrzej Duda. Tego do końca nie można być pewnym, choć takie założenie, przynajmniej w pierwszej fazie prezydentury Nawrockiego, jest dość racjonalne.