Reklama

Marek Migalski: Źle o Karolu Nawrockim, dobrze o Szymonie Hołowni, w ogóle o Sławomirze Mentzenie

Gdyby w jednym zdaniu ująć retorykę, która powinna zapewnić Rafałowi Trzaskowskiemu zwycięstwo w wyborach prezydenckich, brzmiałoby ono następująco: mówić źle o Karolu Nawrockim, dobrze o koalicyjnych kandydatach i nie wspominać o Sławomirze Mentzenie. Wygląda jednak na to, że wiceprzewodniczący PO i jego otoczenie stosują się do pierwszej rady, częściowo tylko do drugiej i zupełnie nie przestrzegają trzeciej.
Rafał Trzaskowski, Karol Nawrocki, Szymon Hołownia, Sławomir Mentzen

Rafał Trzaskowski, Karol Nawrocki, Szymon Hołownia, Sławomir Mentzen

Foto: PAP/Rafał Guz, Darek Delmanowicz

Atakowanie „obywatelskiego” kandydata popieranego przez PiS jest warunkiem koniecznym zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego, bowiem usunięcie z Belwederu pomocnika Jarosława Kaczyńskiego jest sensem tego starcia. Przynajmniej dla lwiej części elektoratu Koalicji Obywatelskiej. Dlatego prezydent Warszawy nie popełnia błędu, często krytykując Karola Nawrockiego i wywołując tym entuzjazm swojego elektoratu. Bycie na kontrze wobec PiS jest niejako wpisane w „polityczne DNA” wyborców (i działaczy) Platformy, więc trudno się dziwić, że ten niezbędny do zwycięstwa element często pojawia się w retoryce Trzaskowskiego. Z zyskiem dla niego samego.

Kogo Rafał Trzaskowski nie powinien atakować w kampanii wyborczej?

Nieco inaczej sprawa się ma w przypadku Szymona Hołowni oraz Magdaleny Biejat (po części także Adriana Zandberga). Ci politycy od czasu do czasu są obiektem ataku kandydata KO oraz jego zaplecza politycznego. A to poważny błąd – poparcie marszałka oraz wicemarszałkini (a szczególnie ich elektoratów) będzie bowiem niezbędne w drugiej turze. Oczywiście jeśli włodarz Warszawy poważnie myśli o zwycięstwie. Bez masowego oddawania na niego głosu właśnie przez zwolenników Hołowni i Biejat Trzaskowski nie ma szans na pokonanie Nawrockiego. To oczywiste. Tak oczywiste jak to, że nie może sobie pozwalać na jakiekolwiek gesty i słowa, które obraziłyby tych wyborców i skłoniły ich do tego, że 1 czerwca zostaną w domu.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Ważne wnioski po debacie prezydenckiej. Trzaskowski wygrywa, zadyszka Nawrockiego i kompromitacja ekstremum

Z tego wynika prosta zasada – reprezentanci Trzeciej Drogi i Lewicy mogą (i muszą w zasadzie, biorąc pod uwagę ich interesy i interesy ich partii) obecnie atakować kandydata KO, natomiast on nie może odpłacać im pięknym za nadobne. Dlaczego? Bo to on będzie potrzebował ich wyborców w drugiej turze, a nie oni jego. Niezbyt to skomplikowane, a jednak jakby z oporem docierało do sztabowców Trzaskowskiego (o jego wyborcach nie wspominając).

Każda krytyczna uwaga pod adresem Hołowni i Biejat, każde ich postponowanie może skutkować zniechęceniem zwolenników obojga polityków do udziału w drugiej turze. Z tego właśnie powodu wiceszef PO i jego ludzie powinni każdego dnia komplementować reprezentantów innych ugrupowań koalicyjnych, a nie ich krytykować. Być może efektem tego będzie nieco niższe poparcie Trzaskowskiego w pierwszej turze (bo część wyborców uzna takie komplementy za powód do przerzucenia swojego poparcia na Hołownię i Biejat), ale opłaci się to w drugiej turze, bo taki elektorat bardzo chętnie przerzuci w niej swoje poparcie na takiego miłego wcześniej kandydata KO. Nie mówiąc już o marszałku i wicemarszałkini, którym także łatwiej będzie go poprzeć.

Reklama
Reklama

Wybory prezydenckie 2025: Po co Rafał Trzaskowski atakuje Sławomira Mentzena?

Wreszcie kwestia trzecia – stosunek do Mentzena. O ile trudno zrozumieć zaczepki „trzaskowców” wobec Hołowni i Biejat, o tyle nie sposób pojąć ostrych ataków wyborców i działaczy KO na szefa Konfederacji. Zapewne większość jego zwolenników poprze w drugiej turze Nawrockiego, ale jakaś część nie będzie miała na to ochoty. Im mniej złośliwości usłyszą do 18 maja pod adresem swego idola ze strony kandydata KO i jego ludzi, tym łatwiej będzie im potem oddać głos przeciwko reprezentantowi PiS. Nie ma w tym żadnej magii, raczej prosty mechanizm psychologiczny. Bez przynajmniej części głosów zwolenników Mentzena Trzaskowskiemu trudno będzie 1 czerwca wygrać. Dlatego tak trudno pojąć ataki w jego wykonaniu (oraz w wykonaniu jego zwolenników) na szefa Konfederacji. Bardziej to przypomina jakąś kompulsję niż marketingowy plan.

Czytaj więcej

Marek Migalski: Konfederacja i kult młodości. Dlaczego uwierzyliśmy, że jesteśmy dziadersami?

Źle o Nawrockim, dobrze o Hołowni i Biejat, w ogóle o Mentzenie – taka właśnie retoryka byłaby zalecana Trzaskowskiemu. Choć retoryka to nie strategia i sama wyborów nie wygra. Od czegoś trzeba jednak zacząć. Zwłaszcza pod koniec kampanii.  

felietony
Amerykanom wyłączają się wszelkie hamulce
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie polityczno - społeczne
Chińska transformacja w galopie Ognistego Konia
Opinie polityczno - społeczne
Komisja do zbadania pedofilii w Kościele powstała – czy spełni oczekiwania?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Wielki plan prezydenta Nawrockiego. PiS może wygrać wybory, ale nie zdecyduje o wyborze premiera
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama