Prezydent Joe Biden ułaskawił swego syna Huntera Bidena, zadając cios w podstawy demokracji amerykańskiej – twierdzą komentatorzy w kraju i za granicą. Prezydent elekt Donald Trump określił decyzję poprzednika mianem nadużycia i pogwałcenia sprawiedliwości. Który z nich ma rację? Polska ma pewne doświadczenia w radzeniu sobie z niewłaściwym ułaskawieniem. Czy można je wykorzystać w Stanach Zjednoczonych?
Joe Biden ułaskawił syna przed prawomocnym wyrokiem
Przypomnijmy, że prezydent Joe Biden wydał akt łaski, zanim zapadł prawomocny wyrok. Polski Sąd Najwyższy, rozpatrując ułaskawienie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, stwierdził, że akt łaski wydany przed uprawomocnieniem się wyroku jest bezskuteczny. Z kolei Trybunał Konstytucyjny uznał, że prezydent Duda mógł ułaskawić osobę przed uprawomocnieniem się wyroku, jednak legalność Trybunału jest kwestionowana. Kamiński i Wąsik muszą więc swoje odcierpieć. Po wyborach 2024 roku Sąd Okręgowy w Warszawie, działając zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego, podtrzymał wyrok skazujący, a obaj panowie zostali pozbawieni mandatów i siłą wyprowadzeni z gmachu Sejmu.
Czytaj więcej
Ułaskawienie Huntera Bidena przez prezydenta USA to prezent dla populistycznej prawicy, która podważa zaufanie do rządów prawa i wolnych mediów. De...
Czyżby Amerykanie nie znali orzeczenia polskiego SN? A może nie ma tam światłych i niezależnych sędziów, jacy zasiadają w naszym SN, jedynie neosędziowie i dublerzy? Zmierzch demokracji amerykańskiej zbliża się nieuchronnie. Chyba że prezydent Trump skorzysta z doświadczeń Polski i znajdzie sposób na przywrócenie rządów prawa i sprawiedliwości, tak bezczelnie podeptanych przez prezydenta Bidena. Środowiska sędziowskie w Polsce trzymają za to kciuki!
Radosław Sikorski chce, by prezydent Andrzej Duda ratował NATO
Prezydent Andrzej Duda nie mógł ułaskawić Kamińskiego i Wąsika, ale według szefa MSZ ma załatwić, by Amerykanie nie wycofali się z NATO. Chciałoby się rzec: jak trwoga to do Dudy. A jeszcze niedawno minister Sikorski dowodził, że to rząd prowadzi politykę zagraniczną, a prezydent jedynie wykonuje jego instrukcje. Jeżeli to miała być instrukcja, to przyznajmy, przekazana w dziwnym trybie.
Pozycja międzynarodowa prezydenta zależy od wsparcia, jakie udzielają mu MSZ i Ambasada RP w Waszyngtonie. Czy takim wsparciem było odwołanie ambasadora Marka Magierowskiego i zastąpienie go chargé d’affaires Bogdanem Klichem?
Czyli prezydent Duda ma zadzwonić do Mar-a-Lago i przeprowadzić rozmowę: – Słuchaj, Donald, Radek prosi, byście się nie wycofywali z NATO. – Dzięki, Andrzej, że mi o tym mówisz, bo nie wiedziałem. Zaraz to ogłoszę. Pozdrów Anne Applebaum…
Dyplomacja niestety tak nie działa. Pozycja międzynarodowa prezydenta zależy od wsparcia, jakie udzielają mu MSZ i Ambasada RP w Waszyngtonie. Czy takim wsparciem było odwołanie ambasadora Marka Magierowskiego i zastąpienie go chargé d’affaires Bogdanem Klichem?
Słowa ministra Sikorskiego byłyby śmieszne, gdyby nie były wyrazem bezsilności i zagubienia. Przebija z nich chęć przerzucenia odpowiedzialności za fiasko polityki zagranicznej na prezydenta Dudę. Nie dość przypominania, że za politykę zagraniczną w naszym kraju odpowiada rząd, który będzie z tego rozliczany.