Wszyscy są zmęczeni tą wojną. Zarówno w Ukrainie, Europie jak i Stanach Zjednoczonych. Nowy prezydent Ameryki wielokrotnie zobowiązywał się publicznie, że wojnę szybko zakończy. Pewnie nie w jeden dzień czy kilka dni, niemniej dla niego i wielu jego wyborców sprawa wygaszenia gorącego konfliktu w Ukrainie (pewnie w mniejszym stopniu niż zobowiązania dotyczące podatków czy migrantów) będzie testem jego sprawności. I Trump się tu przed niczym nie cofnie, bo świetnie wie, że ma w tej sprawie poparcie większości wyborców w USA, ciche wsparcie wielu europejskich stolic i liczący się głos znacznej części Ukraińców, którzy mają już dość niekończącego się – jak mówią – koszmaru.