Artur Ilgner: Upiór w Belwederze

Po co mam się wymądrzać, narzucać czytelnikom swoją traumę i ponurą refleksję. Wiem jedno: wcześniej czy później nasz upiorny prezydent zakrztusi się wisienkami z tortu swojej prezydentury.

Publikacja: 07.02.2024 11:33

Artur Ilgner: Upiór w Belwederze

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Co prawda Andrzej Duda mieszka na stałe w Pałacu Prezydenckim przy Krakowskim Przedmieściu, a nie Belwederze, i tam skrywa się przed demonstrantami, a także ukrywa prawomocnym wyrokiem skazanych przestępców, których z sobie tylko wiadomych powodów nazywa więźniami politycznymi, tam przytula ich jak siostra zakonna dzieciątka w sierocińcu – niemniej, nie znajduję lepszego porównania per analogiam, do znanej powieści Gastona Leroux z początków XX wieku – „Le Fantôme de l’Opéra” („Upiór w operze”), wielokrotnie inscenizowanej i ekranizowanej.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Andrzej Duda ma wątpliwości w sprawie Krymu. Czy podważa zasady polskiej polityki zagranicznej?

Eryk (bohater powieści) to iluzjonista jak nasz pan prezydent. I tylko nie pasuje tutaj oszpecenie Eryka oraz nad wyraz wysoki poziom jego inteligencji, bo bez wątpienie głowa państwa polskiego to przystojniak. Na tym zakończę porównania.

Co z pamięcią, Panie Prezydencie?

Po co mam się wymądrzać, narzucać czytelnikom swoją traumę i ponurą refleksję. Co prawda towarzyszy mu dwudziestu sześciu doradców, dziennikarze donoszą, że co rusz dobiera sobie nowych, lecz cóż… albo lepiej –cus… Od chwili, gdy zasiadł na prezydenckim stolcu, demoluje konstytucję, sprzeniewierza się złożonej przysiędze, że będzie jej obrońcą, daje cyniczny przykład nieposzanowania prawa. Jak inaczej nazwać negowanie prawomocnych wyroków sądu, które nazywa „politycznymi”, podważając w społeczeństwie szacunek dla sądownictwa i prawa. W dodatku oświadcza publicznie, że dopóki dwa łotry na powrót nie zasiądą w ławach poselskich, będzie wszystkie ustawy rządu odsyłać do Trybunału Konstytucyjnego – co ja wypisuję! – do kuchni magister Przyłębskiej.

Od chwili, gdy zasiadł na prezydenckim stolcu, demoluje konstytucję, sprzeniewierza się złożonej przysiędze, że będzie jej obrońcą, daje cyniczny przykład nieposzanowania prawa

Co z pamięcią, Panie Prezydencie? Zapomniał pan, jak w poprzedniej kadencji Sejmu pani marszałek Witek głosowanie nad budżetem przeniosła do innej sali, uniemożliwiając w ten sposób udział w nim kilkudziesięciu posłom opozycji? Przez osiem lat rządów PiS ponad 70 razy brakowało w trakcie obrad wielu posłów na sali i ustawy były przez pana zatwierdzane. Teraz ma Pan wątpliwości, bo brakowało dwóch? A polityczny cyrk, jaki Pan urządził w sprawie ułaskawienia knowaczy... Kompromitacja. „Ułaskawiłem i basta:. „Nie będę drugi raz ułaskawiał”. „No... Może ułaskawię”. „Nie, nie ułaskawię”. „Wszcząłem procedurę ułaskawienia, bo kobiety płakały”, bo to męczennicy. I te zeusowe błyskawice w oczach, te grymasy, minki… I lewa ręka jakże groźna, wymachująca palcem wskazującym (dobrze, że nie środkowym). Straszenie. Połajanki. „Terror praworządności rządzących nie będzie przeze mnie akceptowany!”. Etc. etc…

Przetrzymamy czas Pana upiornych szaleństw

Czy Pan wie, co to jest oksymoron? Myśli Pan, że ktokolwiek boi się palca? Nie czytała Panu w dzieciństwie mamusia bajeczki o motylku, który tupał nóżką? (R. Kipling). Po co Pan zwlekał z powołaniem rządu wbrew woli suwerena? Po co te hocki klocki z desygnowaniem Morawieckiego na premiera, skoro wiadomo było z góry, jak to się skończy. Chciał Pan dopomóc koleżkom, by mieli czas na zmylenie tropów przyszłej prokuratury?

A dzisiaj… Niespodziewanie zatroskany o losy państwa prezydent zwołuje posiedzenia Rady Gabinetowej. Komu to potrzebne? Dyskusja o przyszłości, o CPK, gdy przy granicy pożoga, gdy dzięki Pana poczynaniom nie można sprawnie ustabilizować państwa. Po co konsultacje z premierem i Radą Ministrów, skoro od początku ich działalności rzuca im Pan kłody pod nogi.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Andrzej Duda jak Gerhard Schröder

Spoko. Przetrzymamy czas Pana upiornych szaleństw, nieprzemyślanych publicznych wypowiedzi szkodzącym Polsce i Polakom. Jak choćby ta ostatnia – rzec by można – wisienka na torcie Pana prezydentury. O historycznej przynależności Krymu do Rosji. Nie mówiąc już o niewiedzy nie tylko historycznej, którą od czasu do czasu Pan się popisuje, co w pewnym sensie rozumiem, bo niby skąd ma Pan wiedzieć, co myśli, dopóki nie powie. Może zatem zamiast konsultantów zatrudnić terapeutę? Było nie było, nie reprezentuje Pan siebie, a bez mała czterdziestomilionowy naród.

Powtórzę: przetrzymamy i to. Wiem jedno: wcześniej czy później nasz upiorny prezydent zakrztusi się wisienkami z tortu swojej prezydentury. Zapewniam.

Co prawda Andrzej Duda mieszka na stałe w Pałacu Prezydenckim przy Krakowskim Przedmieściu, a nie Belwederze, i tam skrywa się przed demonstrantami, a także ukrywa prawomocnym wyrokiem skazanych przestępców, których z sobie tylko wiadomych powodów nazywa więźniami politycznymi, tam przytula ich jak siostra zakonna dzieciątka w sierocińcu – niemniej, nie znajduję lepszego porównania per analogiam, do znanej powieści Gastona Leroux z początków XX wieku – „Le Fantôme de l’Opéra” („Upiór w operze”), wielokrotnie inscenizowanej i ekranizowanej.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Gorzka pigułka wyborcza
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Opinie polityczno - społeczne
Daria Chibner: Dlaczego kobiety nie chcą rozmawiać o prawach mężczyzn?
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Czy szczyt klimatyczny w Warszawie coś zmieni? Popatrz w PESEL i się wesel!
felietony
Marek A. Cichocki: Unijna gra. Czy potrafimy być bezwzględni?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Pałkiewicz na Dzień Ziemi: Pół wieku ekologicznych złudzeń