Reklama

Znikające rządowe dokumenty

Jeśli nie wprowadzimy spójnej polityki archiwizowania informacji ze sfery publicznej, historycy za 30 lat będą mieli do dyspozycji mniej źródeł niż badacze korespondencji Piłsudskiego – pisze specjalista od cyberbezpieczeństwa.

Publikacja: 17.11.2023 03:00

Znikające rządowe dokumenty

Foto: Adobe stock

Badacze polityki sprzed stu lat mają do dyspozycji dokumenty i bogate archiwa korespondencji. Historycy, którzy za trzy dekady będą chcieli sięgnąć do źródeł z naszych czasów, nie będą mieli takiego komfortu. Wszystko przez cyfryzację. Przy każdej zmianie władzy tracimy dostęp do części informacji wygenerowanej przez odchodzący rząd, a przenosząc debatę publiczną do mediów społecznościowych, ryzykujemy utratę unikalnej wiedzy o kształtowaniu politycznych nastrojów.

Przepada zapis z politycznej kuchni

Wbrew powszechnemu przekonaniu, dane z internetu znikają. Dzieje się tak celowo lub przypadkiem – i tylko w niektórych sytuacjach możemy odzyskać do nich dostęp. Najgłośniejszym przypadkiem celowego usuwania danych publicznych z sieci jest skasowanie w 2015 roku serwisu z raportem komisji badającej katastrofę w Smoleńsku. Ze względu na kontrowersje związane z tą decyzją, w sieci błyskawicznie pojawiły się prywatne kopie oryginalnej strony – jednak nic nie gwarantuje, że będą one działać również za kilka lat.

Czytaj więcej

Niszczarki i niemieckie tiry przy Ministerstwie Kultury

Mniej oczywistym momentem utraty danych bywa zmiana wyglądu rządowych stron WWW. Przestają działać odnośniki, utrudnione staje się dotarcie do niektórych materiałów, a czasem stary serwis internetowy w całości trafia do kosza. Podobna sytuacja ma miejsce w czasie reform instytucjonalnych – ministerstwa łączą się lub dzielą, a powiązane z nimi domeny przestają istnieć. 

Jeszcze gorzej sytuacja przedstawia się w kontekście politycznej kuchni. Publiczne dyskusje i prezentacje stanowisk odbywają się głównie w mediach społecznościowych, nad którymi użytkownik nie ma żadnej kontroli. Ostatnie zmiany w polityce portalu X (dawniej Twitter) udowodniły, że bezpodstawne jest przekonanie o nieograniczonym dostępie do archiwalnych treści. Wystarczy jedna decyzja właścicieli Facebooka, X czy TikToka, a stracimy dostęp do zapisu dyskusji obrazujących społeczno-polityczne przemiany ostatnich lat.

Reklama
Reklama

Gdy zmienia się rząd

W najbliższych tygodniach zostanie powołany nowy rząd – być może z nowym podziałem kompetencji między ministerstwami. Pierwszym krokiem rządowych informatyków będzie przygotowanie nowych stron internetowych. Tymczasem, nim to nastąpi, powinna nastąpić pełna archiwizacja aktualnej wersji rządowych serwisów, wraz z zachowaniem struktury plików.

Można je przenieść pod nową domenę – taką jak 2023.ministerstwo.archiwum.gov.pl – i wprowadzić mechanizm sprawdzający, czy zaginiony plik nie występuje w poprzednich wersjach serwisu. Docelowo można wprowadzić mechanizm corocznego archiwizowania treści serwisów publicznych, dzięki czemu uniknie się sytuacji przypadkowego usunięcia dostępu do potrzebnych wyłącznie historykom danych.

Archiwum poselskich tweetów?

Trudniejsza sytuacja występuje w przypadku mediów społecznościowych. Tu niemożliwe jest odgórne archiwizowanie całości dyskusji z obywatelami. Konieczne jest jednak stworzenie publicznego archiwum komunikatów wytworzonych przez konta rządowe, partyjne i – być może – poselskie. W przeciwnym razie nie tylko przekazujemy kontrolę nad naszą debatą publiczną podmiotom zewnętrznym, ale też dajemy im prawo zarządzania jej jedynym wiarygodnym zapisem.

Jeśli nie wprowadzimy spójnej polityki archiwizowania informacji ze sfery publicznej, historycy za 30 lat będą mieli do dyspozycji mniej źródeł niż badacze korespondencji Piłsudskiego. A czas na zmianę tego stanu rzeczy jest dziś.

Łukasz Jachowicz jest prezesem Internet Society Poland Chapter. Zasiadał w Radzie ds. Cyfryzacji. Zawodowo zajmuje się cyberbezpieczeństwem

Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama