Rusłan Szoszyn: Rosja. Kolos na glinianych nogach

Najpierw bunt Prigożyna, a teraz antysemickie zamieszki na lotnisku w Dagestanie. To pokazuje jak mglista jest przyszłość państwa rosyjskiego.

Publikacja: 01.11.2023 13:31

Władimir Putin

Władimir Putin

Foto: AFP

O konflikcie stojącego na czele Dagestanu Siergieja Mielikowa z miejscowymi nacjonalistycznymi elitami w Rosji mówi się w zasadzie odkąd został tam wydelegowany przez Władimira Putina w 2021 roku. Przeprowadził się na Kaukaz z Rady Federacji, gdzie reprezentował Kraj Stawropolski. Wcześniej był zastępcą szefa Gwardii Narodowej. Urodził się w 1965 roku pod Moskwą, jego ojciec był lezginem (jedna z najważniejszych grup etnicznych zamieszkujących Dagestan) i zarazem wysokiej ragi funkcjonariuszem MSW ZSRR. Tyle wspólnego Melikow miał z regionem, na czele którego stoi od dwóch lat.

Wojna elit o wpływy w regionie

W rosyjskich mediach już pojawiły się spekulacje, że może stracić stanowisko. Nie od razu, za parę miesięcy. Bo nie zapanował nad sytuacją, nie zareagował w odpowiednim czasie. Wielu rosyjskich komentatorów nie ma wątpliwości co do tego, że zamieszki na lotnisku to część walki miejscowych elit z głową regionu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że do leżącego na brzegu Morza Kaspijskiego lotniska z Machaczkały (stolica Dagestanu) prowadzą jedynie dwie drogi, które następnie łączą się w jedną. Antysemickie nastroje rozsiewano w lokalnych mediach społecznościowych znacznie wcześniej, pojawiała się też tam informacja o samolocie z Izraela i czasie lądowania. Mimo to lokalna policja nie zamknęła dróg dojazdowych, zbyt późno wysłano tam OMON, który nie oszczędza protestujących w Moskwie i Petersburgu. Wszystko wskazuje na to, że tłum, który błyskawicznie przejął lotnisko, byłby też w stanie przejąć najważniejsze budynki rządowe w Machaczkale. To dobrze obrazuje przyszłość regionu w sytuacji, gdyby doszło do paraliżu władzy centralnej w Moskwie.

Czytaj więcej

Biden nie wyklucza zawetowania budżetu bez pomocy dla Ukrainy

Moskwa to nie cała Rosja 

Miejscowe siły porządkowe na rosyjskim Kaukazie Północnych (gdzie ponad 95 proc. ludności wyznaje islam) nie mogą sobie pozwolić na to, na co może pozwolić sobie policja w regionach zamieszkałych przez etnicznych Rosjan. Każdy nieprzemyślany ruch czy nawet nieostrożna wypowiedź może doprowadzić tam do olbrzymiego pożaru, którego pogrążona w wojnie z Ukrainą Rosja nie będzie w stanie ugasić. Inguszetia, Kabardo-Bałkaria, Kałmucja, Karaczajo-Czerkiesja, Jakucja, Osetia Północna, Tuwa, Tatarstan, Czuwaszja, Czeczenia. To republiki w składzie Federacji Rosyjskiej, gdzie autochtoni nadal stanowią zdecydowaną większość wśród mieszkańców. Mają własny język i wyznają własną religię. Nie wykluczone, że po upadku reżimu w Moskwie część z nich będzie się domagała suwerenności, albo przynajmniej szerokiej autonomii.

Czytaj więcej

Wojna w Ukrainie. Jak są chronione elektrownie atomowe?

To, że zbudowany przez Putina system stoi na kruchych fundamentach najlepiej pokazał bunt Jewgienija Prigożyna. Przecież ktoś pozwolił im zająć milionowy Rostów nad Donem, a następnie przesunąć się kilkaset kilometrów w kierunku Moskwy i w ten sposób upokorzyć rządzących na Kremlu. Dzisiaj w Rosji raczej nikt nie ma wątpliwości, że nie byłoby to możliwe bez udziału wojskowych i służb.

Zarówno bunt Prigożyna, jak i wydarzenia w Machaczkale, pokazują, że państwo rosyjskie może posypać się w najbardziej nieoczekiwanym momencie, w najmniej przewidywalnym miejscu. I wcale nie musi to być uzależnione od wkroczenia ukraińskiej armii na Krym. A wszystko dlatego, że imperialna Rosja nie panując w pełni nad sytuacją wewnątrz kraju, nie budując efektywnego systemu zarządzania oddalonych od Moskwy regionach, postawiła na ekspansję i kolejne podboje.

O konflikcie stojącego na czele Dagestanu Siergieja Mielikowa z miejscowymi nacjonalistycznymi elitami w Rosji mówi się w zasadzie odkąd został tam wydelegowany przez Władimira Putina w 2021 roku. Przeprowadził się na Kaukaz z Rady Federacji, gdzie reprezentował Kraj Stawropolski. Wcześniej był zastępcą szefa Gwardii Narodowej. Urodził się w 1965 roku pod Moskwą, jego ojciec był lezginem (jedna z najważniejszych grup etnicznych zamieszkujących Dagestan) i zarazem wysokiej ragi funkcjonariuszem MSW ZSRR. Tyle wspólnego Melikow miał z regionem, na czele którego stoi od dwóch lat.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Giertych, Tusk i aborcja. Dlaczego to głosowanie ma wielki wpływ na wybór prezydenta
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Zamach na Trumpa jako jeszcze jeden przykład dewastującej nienawiści
Opinie polityczno - społeczne
Roch Zygmunt: Zamach na Donalda Trumpa – już nawet nie udajemy, że widmo śmierci nas rusza
Opinie polityczno - społeczne
Daria Chibner: Dlaczego nad morzem jest drogo, czyli o kebabach, skąpych turystach i egoizmie
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Kukiz z Ardanowskim. Mały sojusz, który może wstrząsnąć wielkimi planami Kaczyńskiego i PiS
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czym różni się Jarosław Kaczyński od Janusza Korczaka?