Przemysław Prekiel: Trzecia Droga – nowa chadecja, jakiej potrzebuje Polska?

Wynik Trzeciej Drogi to doskonała informacja dla umiarkowanie konserwatywnych Polaków. Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz zdali sobie sprawę, że aby wygrać z PiS, należy odbić choć część wyborców tej partii.

Publikacja: 18.10.2023 15:30

Liderzy Trzeciej Drogi: Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia

Liderzy Trzeciej Drogi: Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia

Foto: PAP/Rafał Guz

Koalicja Polski 2050 i PSL była ryzykowna. W zasadzie nikt nie wierzył w powodzenie tego projektu. Mocno grillowana była zwłaszcza przez red. Tomasz Lisa, który nie szczędził jej uszczypliwości, zarzucając obu partiom symetryzm, a to oznaczało sprzyjanie władzy. Wynik zaskoczył wszystkich, zapewne również liderów Trzeciej Drogi (3D). Na sukces wyborczy złożyło się wiele kwestii. Jedna wydaje się bezsporna. To determinacja i wiara w to, że z PiS można wygrać. Podkreślał to Szymon Hołownia, mówiąc, że wrogiem politycznym jest PiS, ale nie jego wyborcy. To był ten język i ten styl, który był zapowiedzią innej polityki. Widać to po wynikach. W bastionach PiS na Podlasiu 3D zdobyła niemal 19 proc. głosów, na Podkarpaciu 13 proc., w Świętokrzyskim 14 proc.

Wszystko zależy już od Trzeciej Drogi

Od początku kampanii Trzecia Droga stawiała na coś, co w polskiej polityce wydawało się już reliktem przeszłości: na dialog i porozumienie. Zabrakło w przekazie werbalnym jej liderów języka agresji, hejtu, licznych oskarżeń, okazywania wyższości. Wszyscy zdają sobie sprawę, że aby wygrać w Polsce wybory, należy mieć pozytywną ofertę dla wyborców centrowych, ale nie każdy wie, jak to zrobić. Wydaje się, że te receptę znalazła 3D.

Czytaj więcej

Liderzy Trzeciej Drogi: Skończyły się kłótnie. To dzień wielkiej zmiany

I ten sukces, przy mądrej polityce, może się nie tylko umocnić, ale również twórczo rozwinąć. Po pierwsze dlatego, że rządzący dotąd PiS straci monopol na media publiczne, a to dzięki niemu docierał do elektoratu, który nie widział żadnej alternatywy. Nie widział, bo skutecznie był przez opozycję wykluczany, opluwany i drwiono z niego. Teraz zapewne to się zmieni, a spora grupa wyborców PiS może w końcu przejrzeć na oczy. Wszystko zależy już od Trzeciej Drogi.

Koniec sojuszu tronu z ołtarzem?

Władysław Kosiniak-Kamysz jako lider PSL nawiązuje do pięknej i bogatej tradycji ruchu ludowego. Wielokrotnie podkreślał, że stara się stworzyć nowy polityczny projekt, który nawiązywać będzie do spuścizny chadecji, kierować będzie ofertę do konserwatywnych i centrowych wyborców. Jeśli ten projekt się uda, to może być poważną polityczną konkurencją dla PiS, który od dawna stał się przystanią dla skrajnej prawicy i instrumentalnie wykorzystywał instytucję Kościoła. Zresztą skutecznie, co pokazują badania i widoczna gołym okiem laicyzacja.

Zawsze skrajną prawicę najskuteczniej kanalizowała centroprawica i taką wydaje się być w tej kadencji Trzecia Droga

Ludowcy w parlamencie składali projekt uchwały wyrażającej szacunek dla dzieła św. Jana Pawła II. Było to w zasadzie działanie w kontrze do tego, co z polskim papieżem próbował zrobić PiS, chcąc go zawłaszczyć, zapisać do swojej partii, stając się fałszywym obrońcą pamięci o Janie Pawle II. Był to sygnał dla centroprawicowych wyborców: jest formacja, która ceni Karola Wojtyłę, ale mówi innym językiem, szuka tego, co łączy, nie ocenia, a wskazuje inną drogę.

Trzecia Droga okazała się mocno wolnorynkowa

Zawsze skrajną prawicę najskuteczniej kanalizowała centroprawica i taką wydaje się być w tej kadencji Trzecia Droga. Partii pomogło również pojawienie się na jej listach Artura Dziambora i Ryszarda Petru. Była to skuteczna walka o wyborcę wolnorynkowego. Były lider Nowoczesnej dzięki swojej waleczności i pojedynkom na argumenty ze Sławomirem Mentzenem w zasadzie zatopił Konfederację.

Czytaj więcej

Obietnice wyborcze opozycji. Ryszard Petru: Część trzeba będzie odłożyć w czasie

Polaryzacja krępuje rozwój innych partii i w ogóle polskiej demokracji. Trzeci w takim bipolarnym sporze ma trudniej przebić się z przekazem. Z jednej strony Trzecia Droga walczyła z upartyjnioną TVP, z drugiej z liberalnymi mediami, w których przedstawiana była jako koalicja niemająca szans na przekroczenie progu, cichy sojusznik PiS. Determinacja, z jaką liderzy 3D trzymali się założonego planu, jest imponująca. Odmowa wzięcia udziału w Marszu Miliona Serc nie była wyrazem obrażenia się na Tuska, ale próbą odróżnienia się od lidera PO po to, aby niezdecydowany wyborca miał realny wybór. Okazało się, że nie tylko Trzeciej Drodze to nie zaszkodziło, jak wróżyło wielu, ale pomogło.

Sukces Trzeciej Drogi wbrew narracji o potrzebie jednej listy

Wszyscy, którzy przez wiele miesięcy głosili, że jedynie jedna lista może skutecznie zatrzymać PiS, dziś powinni przemyśleć swoje nierealne tezy i wyciągnąć wnioski. Ostatnia debata wyborcza, w której Szymon Hołownia punktował PiS, okazała się znacząca. Świeży, dobrze merytorycznie przygotowany, dowcipny, zadziorny, ale nie agresywny, był zwycięzcą tej debaty. Skupił na sobie uwagę innych, skutecznie przekazując tezy programowe Trzeciej Drogi, wykorzystując swoje dziennikarskie doświadczenie. Jeszcze raz niezdecydowani zobaczyli, że jest to być może najlepsza dla nich propozycja. A to w dużej mierze niezdecydowani decydują często o wyniku wyborczym i wielką sztuką jest ich do siebie przekonać. Walka z podziałami, z wszechobecną kłótnią, swadami, niemożnością normalnej rozmowy, były tym przekazem, który zdecydował o sukcesie Trzeciej Drogi.

Czytaj więcej

Michał Płociński: Wielki sukces Trzeciej Drogi. Największy zwycięzca wyborów?

Kościół płaci obecnie ogromną cenę za sojusz tronu z ołtarzem oraz język, jaki dominuje w przekazie do wiernych – wytykający błędy, a nie wskazujący drogę. Nie jest to dziś, jak przed laty, instytucja ciesząca się zaufaniem społecznym. Hierarchowie mocno sobie zapracowali na ten wizerunek. Młode pokolenie ocenia Jana Pawła II wyłącznie przez pryzmat memów. Przed laty popularny był pogląd, że mamy w Polsce Kościół „toruński” i „łagiewnicki”. Po ośmiu latach rządów PiS wydaje się, że jest on wyłącznie „toruński”, a powinien być powszechny i apostolski. I o tę równowagę toczy się również walka. Projekt, który tworzy dziś Trzecia Droga, może okazać się chadecją XXI wieku, tak potrzebną dzisiejszej Polsce.

Autor

Przemysław Prekiel

Publicysta, politolog, autor biografii Stanisława Dubois i Ludwika Cohna

Koalicja Polski 2050 i PSL była ryzykowna. W zasadzie nikt nie wierzył w powodzenie tego projektu. Mocno grillowana była zwłaszcza przez red. Tomasz Lisa, który nie szczędził jej uszczypliwości, zarzucając obu partiom symetryzm, a to oznaczało sprzyjanie władzy. Wynik zaskoczył wszystkich, zapewne również liderów Trzeciej Drogi (3D). Na sukces wyborczy złożyło się wiele kwestii. Jedna wydaje się bezsporna. To determinacja i wiara w to, że z PiS można wygrać. Podkreślał to Szymon Hołownia, mówiąc, że wrogiem politycznym jest PiS, ale nie jego wyborcy. To był ten język i ten styl, który był zapowiedzią innej polityki. Widać to po wynikach. W bastionach PiS na Podlasiu 3D zdobyła niemal 19 proc. głosów, na Podkarpaciu 13 proc., w Świętokrzyskim 14 proc.

Pozostało 89% artykułu
Opinie polityczno - społeczne
Mariusz Błaszczak: Nie stać nas na polityczną walkę w kwestiach bezpieczeństwa
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Decyzja sądu nie uniewinnia Romanowskiego. Dowody są twarde
Opinie polityczno - społeczne
Zuzanna Dąbrowska: PSL-u miłe miejsce, po prawej od wejścia do Sejmu
Opinie polityczno - społeczne
Patriotyzm po polsku. Czym jest polskość w XXI wieku?
Opinie polityczno - społeczne
Sławomir Sowiński: Ukryte polityczne marzenia