W najnowszym sondażu IBRiS przeprowadzonym na zlecenie „Rzeczpospolitej” zapytaliśmy o ocenę działań, które powinna podjąć opozycja, jeśli wygra wybory, w związku ze stawianymi przez nią zarzutami o udzielanie dotacji organizacjom i firmom prywatnym związanym z obozem władzy. Czy jeśli zarzuty zostaną udowodnione, dotacje finansowe dla takich podmiotów powinny zostać cofnięte?
44,4 proc. badanych uważa, że tak, w tym prawie 30 proc., że zdecydowanie tak. Grono myślących inaczej jest skromniejsze: 27,6 proc. badanych jest zdania, że nawet gdyby zostało udowodnione, że dotacje były udzielone z naruszeniem prawa, nie należy ich odbierać. Aż 28 proc. badanych nie ma zdania w tej sprawie.
Czytaj więcej
"Jak ocenia Pani/Pan słowa Donalda Tuska o programie 'Cela plus' czyli pociągnięciu do odpowiedzialności osób, które za rządów PiS 'zbudowały syste...
Warto jednak zwrócić uwagę, że 29 proc. osób deklarujących poparcie dla obecnej władzy uważa, że nienależne dotacje powinny zostać oddane. 47 proc. jest przeciwnego zdania, a 24 proc. nie wie, co o tym myśleć. Opinia zwolenników władzy jest więc dość zróżnicowana i mimo że dominują przeciwnicy rozliczeń, to jednak ich odsetek nie przekracza połowy liczebności tej grupy. Sporo osób – 24 proc. – jest też zdezorientowanych i niechętnych do wydawania kategorycznych osądów.
Inne zdanie ma w tej kwestii grupa respondentów popierających opozycję, choć i w tym gronie opinie nie są czarno-białe.
57 proc. wskazuje, że środki z dotacji powinny zostać zwrócone, ale 22 proc. – że nie. 21 proc. nie ma zdania. Największa niepewność panuje jednak w obozie niezdecydowanych. W tej grupie aż 56 proc. nie chce wskazać, co powinno się stać z otrzymanymi z naruszeniem prawa pieniędzmi. 31 proc. opowiada się za ich oddaniem, a 13 proc., jest temu przeciwna.
O czym świadczy tak zróżnicowany wynik sondażu? W Polsce, oprócz powszechnie obowiązujących procedur wymiaru sprawiedliwości (postępowanie karne, cywilne, administracyjne), nie istnieją przejrzyste standardy rozliczania grzechów władzy. Ani w czasach, kiedy jeszcze rządzi, ani potem, jeśli przegra. Trybunał Stanu swojej funkcji nie spełnia, a rozmaite komisje śledcze służą grze politycznej, a nie ustalaniu prawdziwej odpowiedzialności.
Nic więc dziwnego, że wizja wyrywania przez następców PiS kluczy od willi+ z rąk zmarzniętych, przegranych pisowców kojarzy się z sennym koszmarem. Bo jeśli do tej pory politycy w Polsce pozostawali najczęściej bezkarni, to kto uwierzy, że jest to konieczne akurat w odniesieniu do obecnej ekipy?